Demonstrujący na Majdanie w Kijowie zamontowali na barykadzie ekran zwrócony w kierunku kordonu milicji. Funkcjonariusze, chcąc nie chcąc, musieli oglądać m.in. reportaż o korupcji w swoich szeregach. Noc w stolicy Ukrainy minęła w spokojnie.

Ekran postawiono na jednej z barykad przy ul. Hruszewskiego, gdzie naprzeciwko siebie stoją oddziały milicji i antyrządowi demonstranci. Zrobiony z rozciągniętego między deskami płótna duży ekran ustawiono w taki sposób, by stojący kilkadziesiąt metrów dalej milicjanci go widzieli. Przy pomocy rzutnika na ekranie do późnej nocy wyświetlano m.in. reportaże na temat korupcji przy zamówieniach wyposażenia dla milicji.

Demonstranci stojący na barykadzie wybuchnęli śmiechem, słysząc przykład zamówionych skarpetek, za które płacono firmie byłych funkcjonariusz milicji 270 hrywien za parę (ok. 90 zł). To musiały być bardzo ciepłe skarpetki. Przydałyby się nam takie na barykadzie - komentował jeden z manifestantów.

Noc na Majdanie Niepodległości spędziło kilka tysięcy ludzi. Większość z nich spała w namiotach, w zajętym budynku związków zawodowych lub grzała się przy ogniu rozpalonym w beczkach. Kilkudziesięciu demonstrantów stało pod sceną, gdzie do północy występował ukraiński zespół folkowy.

Do incydentu doszło w pobliżu zajętego przez demonstrantów Domu Ukraińskiego. Do pilnujących wejścia wartowników zgłosił się zakrwawiony ok. 20-letni chłopak, który twierdził, że został pobity przez ochronę Majdanu. Poszkodowanego, który miał rozbity nos i zadrapania na twarzy, opatrzono w punkcie medycznym znajdującym się w budynku.

(MRod)