Agnieszka Radwańska pokonała Rumunkę Andreę Mitu 6:2, 6:1 w pierwszej rundzie turnieju wielkoszlemowego w Wimbledonie. Mecz został w poniedziałek przerwany przy stanie 4:2 z powodu deszczu. Dobry dzień miał też Łukasz Kubot, który pokonał Niemca Jana-Lennarda Struffa w pierwszej rundzie oraz Jerzy Janowicz, który wygrał z Somdevem Devvarmanem z Indii 4:6, 6:3, 6:3, 3:6, 6:3.

Polak - półfinalista ubiegłorocznych zmagań w Londynie - zaserwował osiem asów (jego rywal czternaście) i popełnił 18 podwójnych błędów serwisowych, podczas gdy Devvarman tylko cztery. Tenisista z Indii zajmuje 125. miejsce w rankingu ATP, dokładnie o sto niższe niż łodzianin. W drugiej rundzie rywalem Janowicza będzie Australijczyk Lleyton Hewitt, który w tym samym czasie wyeliminował Michała Przysiężnego.

Podczas drugiego dnia wielkoszlemowego turnieju Łukasz Kubot pokonał Niemca Jana-Lennarda Struffa 7:6 (8-6), 6:4, 6:4. Polak zaserwował 25 asów, gdy jego rywal tylko 14. Niemiec w zmaganiach wielkoszlemowych najwyżej dotarł do drugiej rundy. Lubinianin to ćwierćfinalista ubiegłorocznej edycji Wimbledonu.

Wimbledon: Lenistwo na korcie popłaca

O lenistwie, które przydaje się na korcie, kąpielach w lodzie i o tym, czy w tenisie wciąż jest miejsce na kobiecą sylwetkę rozmawiamy z doktorem Wacławem Mirkiem z Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, trenerem przygotowania fizycznego Agnieszki i Urszuli Radwańskich. Tuż przed rozpoczęciem... czytaj więcej

Również Agnieszka Radwańska nie miała większych problemów z pokonaniem Rumunki. Polka jest rozstawiona w Wimbledonie z numerem czwartym (taką samą pozycję zajmuje w rankingu WTA), a jej rywalka jest na 214 pozycji w rankingu. Radwańska szybko dokończyła pierwszego seta, przerwanego w poniedziałek, wypunktowując mniej doświadczoną przeciwniczkę (Rumunka zazwyczaj startuje w turniejach ITF, trzecich pod względem rangi zmaganiach międzynarodowych).
Debiutująca w Wielkim Szlemie Mitu starała się zmęczyć krakowiankę, posyłając piłkę to na jedną, a to na drugą część kortu, ale nie przyniosło to rezultatu. Między pojedynczymi udanymi zagraniami popełniała dużo błędów, które skrzętnie wykorzystywała Polka i wygrała pięć kolejnych gemów. Straciła na moment czujność w końcówce, w efekcie Rumunka zmniejszyła straty na 1:5. Po chwili jednak Radwańska dopięła swego i po zaledwie 48 minutach zapewniła sobie awans do drugiej rundy. Było to pierwsze spotkanie tych zawodniczek.

Kolejną rywalką krakowianki, która po raz dziewiąty z rzędu rywalizuje na kortach The All England Lawn Tennis and Croquet Club, będzie Casey Dellacuqa. Czwarta rakieta świata nigdy wcześniej nie miała okazji zmierzyć się z 36. na światowej liście Australijką. 25-letnia Polka ma bardzo dobre wspomnienia związane z występami w wielkoszlemowych zmaganiach w Londynie. Dwa lata temu dotarła do finału, a 12 miesięcy temu odpadła rundę wcześniej.

Mecze otwarcia przegrali Katarzyna Piter i Michał Przysiężny. Wczoraj wyeliminowana została Paula Kania.

Piter przegrała z rozstawioną z numerem 20. Niemką Andreą Petkovic 1:6, 4:6. Mecz trwał godzinę i 15 minut. Petkovic w majowym wielkoszlemowym turnieju French Open dotarła aż do półfinału. Polka nie zaliczyła żadnego asa (rywalka miała jedno takie zagranie), natomiast popełniła trzy podwójne błędy serwisowe (Niemka dwa). Wczoraj w pierwszej rundzie odpadła Paula Kania, która przegrała z rozstawioną z numerem drugim Chinką Na Li 5:7, 2:6.

Wyszłam na ten mecz z dobrym nastawieniem. Oczywiście było początkowo trochę nerwów i emocji. W pierwszym secie miałam szansę na objęcie prowadzenia 2:0, ale ją zmarnowałam. W drugiej partii zaczęłam grać dużo lepiej, ale nie udało się wygrać. Będę chciała wyciągnąć wnioski z tej porażki. Losowanie mogło być lepsze. Wszyscy uczestnicy wielkoszlemowego turnieju potrafią grać, ale rozstawione przeciwniczki są bardziej wymagające. Ja na razie płacę za to, że dopiero wchodzę w duży tenis - powiedziała Piter.

Lubię grać na kortach trawiastych. Wimbledon zrobił na mniej największe wrażenie z imprez Wielkiego Szlema, jest tu bardzo zielono. Mam też miłe wspomnienia z nim związane, kilka lat temu (w 2007 roku - PAP) dotarłam tu do półfinału juniorskich zmagań. Teraz nauczyłam się w Londynie, że na tym poziomie nie ma co czekać na błąd przeciwniczki - dodała. Nie tracę wiary w siebie po tym meczu. Trzeba dalej pracować. Chodzi o technikę, jak i mentalność. Odnośnie pierwszego tematu chodzi o dopieszczenie pewnych elementów, o których już wiem. Co do psychologicznej strony, to wiadomo, jak ważna w kobiecym tenisie jest to kwestia. Trzeba zachować wiarę we własne możliwości - podkreśla zawodniczka.