Tureckie myśliwce F-16 zbombardowały o poranku trzy pozycje Państwa Islamskiego na północy Syrii - poinformowała kancelaria premiera Turcji. Według anonimowych przedstawicieli władz, chodzi o dwa centra dowodzenia i punkt zbierania się zwolenników ISIS. W oficjalnym komunikacie zaznaczono, że tureckie samoloty nie naruszyły syryjskiej przestrzeni powietrznej.

"WSJ": Turcja zgodziła się, by siły USA atakowały ISIS z jej bazy w Incirlik

Turcja zgodziła się, aby amerykańskie siły rozpoczęły ataki z powietrza na cele Państwa Islamskiego z bazy lotniczej w Incirlik na południu Turcji - poinformował w czwartek dziennik "Wall Street Journal", powołując się na przedstawicieli Pentagonu. O zawarciu porozumienia doniosły... czytaj więcej

Agencja prasowa Dogan podała, że uderzenia były skoncentrowane wokół wioski Hawar, leżącej naprzeciw tureckiej prowincji Kilis. Myśliwce startowały z bazy w Diyarbakir w południowo-wschodniej Turcji.

Władze w Ankarze podkreśliły w komunikacie, że Turcja "jest zdeterminowana podjąć wszelkie kroki dla obrony bezpieczeństwa kraju". Sprecyzowano, że decyzja o atakach zapadła wieczorem na zwołanym przez szefa rządu spotkaniu poświęconemu kwestiom bezpieczeństwa.

Lokalne media poinformowały dziś również, że turecka policja antyterrorystyczna przeprowadziła w nocy rewizje w ponad 100 domniemanych obiektach Państwa Islamskiego i należących do Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w wielu dzielnicach Stambułu. Operację, w której brało udział około 5 tysięcy policjantów, wsparły śmigłowce i siły specjalne.

Wczoraj dżihadyści otworzyli ogień z terytorium syryjskiego w kierunku tureckiego posterunku wojskowego w pobliżu przygranicznego miasta Kilis, zabijając jednego żołnierza i raniąc dwóch innych. Turecka armia odpowiedziała ogniem z broni ciężkiej. Zginął jeden bojownik, zniszczone zostały trzy pojazdy należące do Państwa Islamskiego.

Amerykanie będą mogli atakować ISIS z bazy na południu Turcji

Cytowani wieczorem w mediach anonimowi przedstawiciele administracji prezydenta USA Baracka Obamy informowali, że Turcja zgodziła się, by amerykańskie siły mogły używać tureckiej bazy lotniczej w Incirlik na południu kraju do ataków z powietrza na Państwo Islamskie w Syrii. Waszyngton od miesięcy zabiegał u Ankary o taką możliwość.

Do tej pory turecki rząd był jednak przeciwny takiemu rozwiązaniu - argumentował, że ataki z powietrza wymierzone w dżihadystów mogą rykoszetem umocnić syryjski reżim Baszara el-Asada, głównego wroga Ankary. W ostatnim czasie ISIS nasiliło jednak aktywność w Turcji. W poniedziałek w ataku w Suruc, przypisywanym Państwu Islamskiemu, zginęły co najmniej 32 osoby - uczestnicy konferencji ws. odbudowy miasta Kobane w Syrii, zniszczonego w walkach Kurdów z dżihadystami.

(edbie)