Dotychczasowe badania wody z Odry i ryb nie potwierdziły obecności toksyn - powiedziała minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. Pracują eksperci, trwają analizy, zdecydowano m.in. o dodatkowym badaniu dna i zdjęciach satelitarnych - zaznaczyła.

Według minister, po uzyskaniu wstępnych informacji o tym, że są śnięcia ryb w Odrze, poprosiła o szczegółowe dane. Podała, że otrzymała m.in. wykaz działań podjętych przez służby podległe resortowi oraz korespondencję prowadzoną przez instytucje. Przekazała, że skontaktowała się także ze swoją niemiecką odpowiedniczką.


"Skontaktowałam się również z instytutami rybackim z prośbą o spotkanie on-line (...), żeby omówić metodykę badania ryb. Od strony wody miałam poczucie, że podjęliśmy wystarczające działania, a chciałam być pewna, że możemy jeszcze znaleźć inne metody badania ryb i tak się stało" - powiedziała Anna Moskwa w Studiu PAP.


Zdecydowano, jak kontynuowała, o dodatkowych sekcjach ryb i badaniach behawioralnych, by obserwować, jak może wpływać potencjalna substancja toksyczna. Zwrócono się także o badania w zagranicznych laboratoriach - mówiła.

"Wszystkie działania są realizowane i przynoszą pierwsze wyniki. Jednym z nich jest to, że wiemy, że kolejne toksyny, które były badane, nie są obecne w rybach, ani w wodzie" - powiedziała minister.

"Mamy też różne organy doradcze. Poprosiłam o stworzenie dwóch grup: do spraw wody i drugiej - ryb. Wykorzystywane są opinie ekspertów krajowych i zagranicznych. Grupy pracują (...) wymieniając się danymi, część osób jest w terenie. Trwają analizy" - wyjaśniła.

Nie ma zagrożenia dla wody pitnej


Szefowa resortu klimatu przekazała, że zdecydowano również o niestandardowych metodach - m.in. dodatkowym badaniu dna, sonarowaniu, oblotach i zdjęciach satelitarnych.

Minister Moskwa podała, że próbki do badania pobierane są podobnie jak w pierwszych dniach. "To, co zmieniliśmy, a co wydarzyło na początku sierpnia, (...) to rozwiązanie, by poza badaniami standardowymi wybrać kilka szczególnie zagrożonych punktów i tam prowadzić stały monitoring. Śnięcia pojawiały się w różnych miejscach, trudno było powiedzieć, gdzie jest to pierwotne miejsce, pierwotna przyczyna" - wskazała.

"Na dzisiaj jest 250 próbek i z tych próbek mamy 5 tys. wariantowych analiz wody" - poinformowała minister.


Badania wody - jak zaznaczyła - nie potwierdziły obecności toksyn. "Patrząc równolegle, że badania ryb również obecności toksyn nie potwierdziły, przyjmujemy to na tę chwilę jako fakt, co nie oznacza, że nie poszukujemy innych substancji. (...) Skupiamy się na wieloaspektowych badaniach ryb" - wskazała. Dodała, że rozważany jest wariant przyczyn naturalnych zaistniałej sytuacji.

Laboratoria zagraniczne, jak podała, otrzymały próbki z wielu dni i badają je wieloapektowo. "Te laboratoria działają bardzo podobnie, jak nasze. Mamy w Polsce bardzo dobre laboratoria. (...) Próbki wysłaliśmy w kierunku obiektywizacji, potwierdzenia, uzyskania wieloaspektowej wiedzy. Nie zakładam, że tam się pojawią jakieś nowe odkrycia co do substancji, ale chcemy to sprawdzić w każdy możliwy sposób" - zaznaczyła.

Podkreśliła, że sanepid bada ujęcia wody regularnie. "Nie ma zagrożenia dla wody pitnej" - dodała.

Od końca lipca obserwowany był pomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół, martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. Zakaz wstępu do Odry został wprowadzony w województwach zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim. Nadal nieznana jest przyczyna masowego pomoru ryb. Sprawą zanieczyszczenia Odry z zawiadomienia WIOŚ zajmie się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

W związku z sytuacją na Odrze premier zdymisjonował szefa Wód Polskich Przemysława Dacę i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska Michała Mistrzaka.