​W wyniku izraelsko-amerykańskiego nalotu na szkołę podstawową dla dziewcząt w Minabie, na południu Iranu, zginęło co najmniej 85 osób - poinformowały irańskie władze. "Ten akt barbarzyństwa stanowi kolejną czarną kartę w historii niezliczonych zbrodni popełnionych przez agresorów" - przekazał w oświadczeniu prezydent Iranu Masud Pezeszkian.

  • Co najmniej 85 osób zginęło w izraelsko-amerykańskim nalocie na szkołę podstawową dla dziewcząt w Minabie - informują irańskie władze.
  • Najnowsze informacje z Bliskiego Wschodu zbieramy w naszej relacji tekstowej na żywo.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W sobotni poranek Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły atak powietrzny na cele w Iranie. Eksplozje odnotowano m.in. w Teheranie, stolicy kraju, ale też w miastach położonych w środkowej, północnej i zachodniej części Iranu.

Jeden z nalotów, jak informują irańskie władze, okazał się tragiczny w skutkach - trafiona została szkoła podstawowa dla dziewcząt w Minabie na południu kraju.

Początkowo informowano o pięciu zabitych osobach, ale według państwowej agencji informacyjnej IRNA, liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 85. Pańswowa telewizja podaje również, że miejsce ataku jest oczyszczane z gruzów w poszukiwaniu kolejny ofiar. Rzecznik ministerstwa edukacji Ali Farhadi poinformował, że szkoła padła dziś ofiarą "trzech ataków rakietowych". Dodał również, że w atakach rannych zostało 63 osoby.

W momencie ataku w szkole uczyło się 170 uczennic, a nalot spowodował, że 53 uczniów znajdujących się w budynku wciąż jest uwięzionych pod gruzami - podała IRNA.

Zabite uczennice w Minabie w prowincji Hormozgan to pierwsze potwierdzone ofiary śmiertelne izraelsko-amerykańskiej operacji. Według irańskich agencji informacyjnych Tasnim i Fars ofiary miały od 7 do 12 lat.

Media zauważają, że w Minabie znajduje się baza irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).