Następne cztery tygodnie zadecydują o tym, czy gospodarka Europy stanie w obliczu nowego kryzysu, czy grożą jej jedynie wyboje na drodze do odbudowy. "Gospodarka Europy może przetrzymać wojnę w Iranie, jeżeli skończy się w ona w ciągu miesiąca" - ocenia agencja Bloomberga.

  • Wojna na Bliskim Wschodzie podbija ceny energii, co może znacząco zwiększyć inflację, która już daje się we znaki.
  • Europa jest wyjątkowo narażona na skutki konfliktu ze względu na zależność od ropy i gazu z regionu objętego walkami.
  • Ceny ropy już wzrosły do 80 dolarów za baryłkę, a mogą przekroczyć 100 dolarów. W jakim przypadku? O tym piniżej.
  • Chcesz być na bieżąco? Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.

Wrze na Bliskim Wschodzie

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w niedzielę i poniedziałek, że ataki na Iran mogą potrwać około miesiąca.

Wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała gwałtowny wzrost kosztów energii. Jednak dłuższa kampania grozi wyhamowaniem raczkującego odrodzenia strefy euro, a jednocześnie ponownym rozbudzeniem sił inflacyjnych, z którymi zaciekle walczył Europejski Bank Centralny. Uzależnienie od ropy i gazu, sprowadzanej z regionu, w którym toczą się walki, sprawia, że "Europa jest najbardziej narażoną główną gospodarką". Tak ocenił cytowany przez agencję Carsten Brzeski, szef działu badań ING.

"Jeśli konflikt będzie krótkotrwały, a ceny energii wzrosną tylko chwilowo, to szkody będą ograniczone" - sądzą analitycy Bloomberga. Ostrzegli jednak, że przedłużająca się wojna - podnosząca ceny ropy i gazu - może zmusić rządy do większych wydatków, aby chronić wyborców przed rosnącymi kosztami konfliktu.

W tym roku perspektywy gospodarki europejskiej wyglądały obiecująco. Jednak eskalacja konfliktu z Iranem następuje jako kolejne zawirowanie, po ponownym zamieszaniu wokół amerykańskich ceł.

Spodziewałbym się, że Trump dołoży wszelkich starań, aby zapobiec długotrwałemu wzrostowi cen energii, który mógłby zaszkodzić mu w kraju - powiedział Holger Schmieding, główny ekonomista niemieckiego banku Berenberg. Choć to Iran zapowiedział zamknięcie Cieśniny Ormuz - szlaku, przez który przepływa około jednej piątej światowego transportu ropy naftowej i gazu drogą morską - to Teheran również ma poważne powody, aby uniknąć tam nadmiernych napięć.

Chiny, które są, obok Rosji, jedynym mocarstwem wspierającym Iran, pozostają w dużym stopniu uzależnione od importu ropy tym szlakiem morskim i będą wywierać presję na Teheran - ocenił z kolei ekonomista UniCredit Edoardo Campanella.

Cena baryłki ropy przekroczy 100 dolarów?

Jednak już obecnie cena ropy wzrosła do 80 dolarów za baryłkę, ze średniej sprzed eskalacji wynoszącej około 65 dolarów. Może ona - według Bloomberga - przekroczyć 100 dolarów, jeśli dostawy przez Cieśninę Ormuz zostaną odcięte. Ceny gazu w Europie również wzrosły.

Członek zarządu EBC Philip Lane zapewnił, że Europejski Bank Centralny "będzie uważnie monitorował rozwój sytuacji". Ekonomista przytoczył w wywiadzie dla "Financial Times" wcześniejszy scenariusz, wskazujący na "znaczny wzrost inflacji napędzanej cenami energii i gwałtowny spadek produkcji", wywołany zakłóceniami w dostawach energii, które wynikają z wojny na Bliskim Wschodzie.

Decydenci nadal będą bacznie obserwować ceny gazu w Europie, które wzrosły o ponad 60 proc. od piątkowego zamknięcia giełd po tym, gdy Katar wstrzymał produkcję w największym na świecie obiekcie eksportowym z powodu ataków Iranu.

Ten moment jest szczególnie niefortunny dla Europy, gdzie zapasy są już niezwykle niskie. Oznacza to, że Stary Kontynent będzie musiał latem importować duże ilości skroplonego gazu ziemnego, by napełnić zbiorniki przed przyszłą zimą. Z reguły stały szok dotyczący ropy naftowej, podwyższający jej cenę o 10 dolarów za baryłkę, podniósłby inflację w strefie euro o 0,4 punktu procentowego - oszacował Morgan Stanley.