​Rząd próbuje nerwowo naprawić bubel legislacyjny dotyczący dnia wolnego od pracy. Ministerstwo pracy i inspekcja pracy pracują nad tym, jak sprawić, by w najbliższy poniedziałek - 12 listopada - sklepy były zamknięte. Okazało się bowiem, że leżąca w Sejmie ustawa tego nie gwarantuje. Handlowcy nie czekają na polityków. Tesco już ogłosiło, że sklepy sieci będą zamknięte 12 listopada.

​Rząd próbuje nerwowo naprawić bubel legislacyjny dotyczący dnia wolnego od pracy. Ministerstwo pracy i inspekcja pracy pracują nad tym, jak sprawić, by w najbliższy poniedziałek - 12 listopada - sklepy były zamknięte. Okazało się bowiem, że leżąca w Sejmie ustawa tego nie gwarantuje. Handlowcy nie czekają na polityków. Tesco już ogłosiło, że sklepy sieci będą zamknięte 12 listopada.
Ministerstwo pracy i Inspekcja chcą wydać w najbliższych dniach komunikat z interpretacją szykowanych przepisów. /pexels.com /Internet

Ministerstwo pracy i inspekcja chcą wydać w najbliższych dniach komunikat z interpretacją szykowanych przepisów.

Ustawa, którą w środę ostatecznie ma przyjąć Sejm, przewiduje, że poniedziałek 12 listopada będzie dniem wolnym od pracy w związku z przypadającą w niedzielę 100. rocznicą odzyskania niepodległości. Parlamentarzyści zapomnieli jednak o wprowadzeniu zmian w innych ustawach, które regulują to, kiedy sklepy są otwarte, a kiedy nie.

Jakie jeszcze ustawy powinny zostać zmienione? Artykuł 151. Kodeksu Pracy mówi, że dniami wolnymi od pracy są niedziele i święta określone "w przepisach o dniach wolnych od pracy".

Tymi przepisami jest ustawa z 18 stycznia 1951 roku o dniach wolnych od pracy. W pierwszym artykule ustawa mówi, że "dniami wolnymi od pracy" są między innymi Nowy Rok, Święto Trzech Króli, Wielkanoc czy Boże Narodzenie.

To bardzo konkretna lista, na której nie ma 12 listopada 2018 roku. Wystarczy, że w którejkolwiek z tych ustaw posłowie dopisaliby 12 listopada 2018 i problemu, z jakim teraz walczą, by nie było. Legislatorzy jednak o tym zapomnieli.

Skutkiem tego prawnego bubla jest to, że przedsiębiorcy trzymający się litery prawa powinni 12 listopada sklepy otworzyć. Rząd chce jednak poprosić handlowców, by sklepy... zamknęli, podobnie jak w normalne święta. Jak usłyszał nasz dziennikarz, mieliby to zrobić "z czystej życzliwości".

Handlowcy nie czekają na polityków

Handlowcy muszą planować grafiki, a przede wszystkim planować dostawy. Muszą wiedzieć, czy na poniedziałek zamawiać pieczywo i mięso. Muszą wiedzieć ile towaru przygotować, bo przecież przed tym być może wolnym poniedziałkiem jest na pewno niedziela z zakazem handlu. Dlatego podejmują decyzję niezależnie od polityków.

Czas na czekanie się skończył, więc Tesco ogłosiło, że w poniedziałek sklepy zamyka. Pozostałe wielkie sieci czekają na wyniki jutrzejszego głosowania. Co zrobią inni? Tego nie wiadomo. Minister pracy nie potrafi powiedzieć, kto będzie musiał przyjść do pracy 12 listopada i czy tego dnia Inspekcja Pracy i Inspekcja Handlowa ruszą z kontrolami. Jeszcze jesteśmy w trakcie interpretacji tych przepisów - mówi Elżbieta Rachwalska.

Minister Zdrowia Łukasz Szumowski twierdzi z kolei, że lekarze, którzy zgodnie z ta ustawą mają obowiązkowo pracować - mogą odebrać dzień wolny. 


Ustawa w Sejmie, później trafi na biurko prezydenta

23 października Sejm uchwalił ustawę o święcie narodowym z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Projekt został złożony przez posłów PiS dzień wcześniej. Autorzy ustawy argumentowali, że 11 listopada w bieżącym roku wypada w niedzielę, stąd pomysł uczynienia 12 listopada dniem wolnym.

Senat 26 października poparł ustawę o święcie narodowym z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, ale z poprawkami. W tej sytuacji ustawa musi wrócić do Sejmu - najbliższe posiedzenie Izby zaplanowane jest na 7-9 listopada.

Senatorowie poparli m.in. poprawkę do ustawy skreślającą preambułę ustawy oraz zmianę eliminującą wskazanie, że nowo ustanowione święto będzie miało charakter uroczysty. Opowiedzieli się również za poprawką zmierzającą do tego, aby w dniu 12 listopada 2018 r. obowiązywały zasady dotyczące ograniczenia handlu, analogiczne do obowiązujących w niedzielę i inne dni świąteczne. Odrzucono zaś poprawkę zmierzającą do tego, by w dniu 12 listopada br. służba zdrowia pracowała, tak jak w dni wolne od pracy.

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski poinformował 29 października, że Andrzej Duda podpisze ustawę o ustanowieniu 12 listopada 2018 r. dniem wolnym od pracy. Jak ocenił, parlament podjął "słuszną i oczekiwaną przez Polaków inicjatywę".

Potwierdził to także w RMF FM Jacek Sasin. W najbliższą środę Sejm rozpatrzy, wierzę że przyjmie, poprawkę Senatu w tej sprawie - mówił poniedziałkowy gość Marcina Zaborskiego. Poprawka Senatu jest jednoznaczna - mówi o tym, że zasady handlu będą takie same, jak w niedziele wolne od handlu - podkreślił Sasin. Mogę powiedzieć, że Sejm najprawdopodobniej tę poprawkę przyjmie - twierdził. Dodawał, że PiS poprze tę poprawkę. Mamy deklarację ze strony pana prezydenta, że podpisze tę ustawę - zapewnił. Zdaję sobie sprawę, że stawiamy pana prezydenta w niekomfortowej sytuacji, oczekując, że podejmie tę decyzję szybko. Mamy deklarację ze strony pana prezydenta, że mu to nie przeszkadza i że taką decyzję podejmie - mówił Sasin. 

Kolejny dzień wolny od pracy, to duże koszty dla gospodarki. Szacunki są jednak różne. Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan, zakłada - jak informuje money.pl - że każdy dzień wolny to 4 mld zł strat. Jak wskazuje portal, autorzy ustawy powołując się na rządowe symulacje liczą, że dodatkowy dzień wolny to koszt ok. 0,2 proc. PKB, co daje nieco ponad 3,96 mld zł.

(ł)