Kamil Majchrzak wygrał z rozstawionym z numerem dziewiątym rosyjskim tenisistą Karenem Chaczanowem 2:6, 6:7 (4-7), 6:4, 7:5, 7:6 (10-5) w drugiej rundzie wielkoszlemowego US Open. Spotkanie trwało cztery godziny i 31 minut.
Majchrzak pierwszy raz w karierze pokonał zawodnika z najlepszej dziesiątki światowego rankingu. To było jego piąte spotkanie z Chaczanowem i pierwsza wygrana.
W lipcu w 1/8 finału Rosjanin zakończył jego przygodę w Wimbledonie.
Tym bardziej czwartkowa wygrana dla Majchrzaka była wyjątkowa. Polak po zakończeniu meczu podszedł do fanów, aby podziękować im za doping.
W trakcie rozdawania autografów Majchrzak zdjął swoją czapkę, żeby wręczyć ją jednemu z fanów. Wtedy telewizyjne kamery zarejestrowały szokującą scenę.
Mężczyzna wyrwał czapkę i schował ją za sobą. Chłopiec jeszcze coś próbował mu tłumaczyć, ale dorosły nie zamierzał mu jej oddawać.
Majchrzak nie widział tej sytuacji. Dowiedział się o niej dopiero później.
"Po meczu nie odnotowałem, że moja czapka nie dotarła do chłopaka" - napisał, prosząc fanów o pomoc w odnalezieniu młodego fana, żeby móc przekazać mu drugą czapkę.
"Jeśli to Ty (lub Twoi rodzice widzą to) odezwij się do mnie w wiadomości prywatnej" - dodał Majchrzak.
Finał poszukiwań okazała się szczęśliwy. "Jestem pod wrażeniem mocy internetu. Mamy to! Wszystko jest już w porządku" - przekazał polski tenisista.
Nie wiadomo, kiedy Majchrzak będzie mógł wręczyć młodemu kibicowi prezent. Być może stanie się to w sobotę przed lub po meczu.
W sobotę rywalem Polaka będzie Leandro Riedi. Szwajcar, który do turnieju głównego dostał się przez kwalifikacje, również sprawił w czwartek niespodziankę. Pokonał rozstawionego z numerem 19. Argentyńczyka Francisco Cerundolo 3:6, 4:6, 6:4, 6:4, 6:2.