W obliczu gróźb Donalda Trumpa dotyczących wprowadzenia dla Europy ceł za sprzeciw wobec aneksji Grenlandii Bruksela zaczęła rozważać opcje odwetowe. Możliwości jest kilka, ale przed prawodawcami z Unii Europejskiej trudne i delikatne zadanie. Perspektywa regularnej wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi staje się bardzo realna. Eurodeputowani chcą zawiesić prace nad umową celną z USA. Apelują także do Komisji Europejskiej o użycie najpotężniejszego środka odwetu handlowego.
- UE wstrzymuje ratyfikację umowy handlowej z USA z powodu ceł zapowiedzianych przez Donalda Trumpa na kraje wspierające Grenlandię.
- Europejskie partie polityczne, w tym EPL, socjaldemokraci i liberałowie, domagają się zawieszenia umowy i przygotowują się na odwet wobec amerykańskich taryf.
- UE rozważa użycie tzw. "bazooki handlowej" - instrumentu antyprzymusowego, który pozwala na szybkie nakładanie sankcji gospodarczych w odpowiedzi na presję ekonomiczną.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Unia Europejska jest gotowa wstrzymać ratyfikację umowy handlowej z USA po najnowszych groźbach prezydenta Donalda Trumpa dotyczących wprowadzenia ceł na kraje popierające Grenlandię w obliczu amerykańskich nacisków. Manfred Weber, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej - największej frakcji w Parlamencie Europejskim - ogłosił w sobotę, że porozumienie z USA nie jest obecnie możliwe.
"EPL popiera umowę handlową UE-USA, ale w świetle gróźb Donalda Trumpa dotyczących Grenlandii, zatwierdzenie nie jest możliwe na tym etapie" - napisał Weber w mediach społecznościowych. Dodał, że unijne zobowiązanie do obniżenia ceł na amerykańskie produkty "musi zostać zawieszone".
Porozumienie handlowe, które przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wynegocjowała z Donaldem Trumpem latem ubiegłego roku, zostało już częściowo wdrożone, ale wciąż wymaga zatwierdzenia przez Parlament Europejski. Jeśli europosłowie EPL dołączą do lewicowych ugrupowań, prawdopodobnie uda się zablokować lub opóźnić ratyfikację.
Zgodnie z umową, większość towarów z UE miała być objęta 15-procentowym cłem w USA, w zamian za zniesienie przez Unię ceł na amerykańskie produkty przemysłowe i wybrane artykuły rolne. Ursula von der Leyen liczyła, że porozumienie pozwoli uniknąć otwartej wojny handlowej z USA.
W ostatnich tygodniach inne ugrupowania - socjaldemokraci, liberałowie i Zieloni - apelowały o "strategiczną pauzę" we wdrażaniu umowy. Teraz dołączyła do nich także EPL.
Karin Karlsbro, szwedzka europosłanka z Renew, podkreśliła, że nie widzi możliwości uzyskania większości dla umowy. UE musi przygotować się na odpowiedź wobec taryf Trumpa, włącznie z ewentualnymi środkami odwetowymi - zapowiedziała, cytowana przez Politico.
Kathleen Van Brempt, wiceprzewodnicząca Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D), nazwała działania Trumpa "skandalicznymi" i wezwała do zdecydowanej reakcji. Zatwierdzenie tej umowy byłoby nie tylko niepragmatyczne, ale wręcz nierozsądne - podkreśliła. W podobnym tonie wypowiedziała się szefowa socjaldemokratów (S&D) Iratxe García Pérez - "Musimy działać teraz: zawiesić negocjacje w sprawie umowy handlowej między UE i USA i uruchomić instrument antyprzemocowy". Takie samo stanowisko zajęli także liberałowie z Odnowić Europę, co praktycznie przesądza o odłożeniu do zamrażarki umowy z USA - informuje korespondentka RMF FM z Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon.
Przed opóźnianiem wejścia w życie umowy celnej ostrzegał przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer mówiąc, że UE powinna odseparować kwestię zapowiedzianych przez prezydenta Donalda Trumpa ceł związanych z Grenlandią od sprawy umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
W Brukseli zaczęto więc znowu mówić o "opcji atomowej", nazywanej także europejską "bazooką handlową". Chodzi o instrument antyprzymusowy, który do tej pory nigdy nie został zastosowany, a który pozwala na wprowadzenie restrykcji wobec krajów stosujących presję gospodarczą. Pozwala na zastosowanie środków wykraczających poza tradycyjne handlowe działania odwetowe.
Narzędzie nosi oficjalną nazwę "instrument przeciwdziałania przymusowi gospodarczemu" (Anti-Coercion Instrument, ACI) i został formalnie przyjęty przez Unię Europejską w 2023 roku w odpowiedzi na rosnące napięcia handlowe z Chinami, USA czy Rosją. Ma być narzędziem odstraszającym i wzmacniającym pozycję negocjacyjną Unii na arenie międzynarodowej.
Instrument ten pozwala UE szybko i zdecydowanie reagować na próby wywierania presji ekonomicznej przez inne kraje, np. poprzez groźby wprowadzenia ceł, blokady handlowe czy inne formy nacisku. W praktyce "bazooka handlowa" umożliwia Komisji Europejskiej nakładanie środków odwetowych, takich jak: ograniczenia inwestycji, dostępu do zamówień publicznych, stosowanie restrykcji dotyczących własności intelektualnej i podwyższania ceł na towary z kraju stosującego presję.
Na podstawie tego instrumentu UE mogłaby uderzyć w amerykańskie usługi, a wiec w wielkie platformy cyfrowe czy amerykańskie inwestycje w Europie.
Decyzję o zastosowaniu środków odwetowych podejmuje Rada UE na wniosek Komisji Europejskiej. Zastosowanie ACI wobec USA byłoby poważnym krokiem, który mógłby prowadzić do eskalacji sporu handlowego, a nawet do regularnej wojny handlowej.
W niedzielę, 18 stycznia, odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie unijnych ambasadorów w związku z groźbą prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą nałożenia dodatkowych ceł na towary z ośmiu krajów europejskich. Decyzja ta jest odpowiedzią na krytyczne stanowisko tych państw wobec amerykańskich planów przejęcia Grenlandii. Posiedzenie zwołała cypryjska prezydencja w UE i zapowiedziała, ze odbędzie się za zamkniętymi drzwiami w ograniczonym składzie.
Trump zapowiedział wprowadzenie 10-procentowych ceł na produkty pochodzące z Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Holandii. Taryfy mają obowiązywać do czasu sfinalizowania umowy dotyczącej zakupu wyspy, a jeśli do 1 czerwca nie dojdzie do porozumienia, stawka wzrośnie do 25 procent.
Wspólne oświadczenie w tej sprawie wydali szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, podkreślając, że cła mogłyby poważnie osłabić stosunki transatlantyckie. Zaznaczyli również, że działania UE w Arktyce mają na celu wzmocnienie bezpieczeństwa i nie stanowią zagrożenia dla żadnej ze stron.


