"Mieszkanie, do którego weszły wczoraj służby, prezydent wpisał do swojego oświadczenia majątkowego" - usłyszał reporter RMF FM od doradcy prezydenta Błażeja Pobożego. Dyskusja o interwencji od sobotniego wieczora jest bardzo gorąca. W związku z kontrowersyjną sytuacją politycy opozycji domagają się dymisji w rządzie Donalda Tuska.

  • Polityka, gospodarka, sport i wiele więcej. Najważniejsze informacje znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Wczoraj wieczorem służby, po fałszywym alarmie, siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku, należącego do członka rodziny Karola Nawrockiego. Błażej Poboży mówił RMF FM, że cała sytuacja jest nie do obrony. Jego zdaniem fakt, że służby nie wiedzą, jakie lokale pozostają w dyspozycji głowy państwa, kompromituje je. Powołując się na rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewiczka podkreślił, że mieszkanie, w którym doszło do siłowego wejścia, to lokal rodzinny prezydenta. On znajduje się w oświadczeniu majątkowym pana prezydenta i jest to lokal jego matki - mówił.

Jego zdaniem, jeśli osoby najbliższe dla prezydenta nie mogą się czuć bezpieczne, to uzasadnia to potrzebę zmian personalnych np. na stanowisku komendanta głównego polskiej policji, komendanta Państwowej Straży Pożarnej albo szefa ABW. A jeśli nie, no to odpowiedzialność polityczna ministrów w rządzie - mówił.

Anna Zalewska zauważyła, że cała sprawa przypomina bardzo zorganizowaną i zaplanowaną akcję wymierzoną w jedno środowisko. Ludzie mają prawo się denerwować, mają się prawo obawiać (...). Nie ma tutaj dyskusji o tym, czy służby działają w sensie straż pożarna, policja czy też pogotowie tak jak trzeba. One dostają polecenie, mają swojego rodzaju procedury, ich szanujemy, natomiast uznajemy, że państwo jest absolutnie bezbronne - mówiła.

Arłukowicz przypomina kampanijne zamieszanie ws. mieszkań Nawrockiego

Bartosz Arłukowicz uważa, że służby ratunkowe zadziałały prawidłowo. Zaznaczył, że sam jako lekarz przez lata jeździł karetką pogotowia. Ratownik nie jest od tego, żeby zastanawiać się, czy to przypadkiem nie jest mieszkanie Nawrockiego - stwierdził. A skąd ja mam wiedzieć? Co ja KRS prowadzę? Skąd ja mam wiedzieć, które mieszkanie jest Nawrockiego? Przecież on sam spowodował w kampanii to, że nikt w Polsce nie wie do końca, które mieszkanie może być akurat Nawrockiego - mówił.

Zdaniem Urszuli Pasławskiej z PSL-u powinniśmy się skupić na całym zjawisku bezpodstawnego wzywania służb. To jest kwestia dezinformacji, ataków hakerskich - podkreślała. Wspomniała też o wojnie hybrydowej, której ofiarą jest Polska. Natomiast przestrzegam dzisiaj przed atakiem na polską policję, na strażaków, strażaków ochotników - mówiła.

Tusk: Kompromitujecie się

Przemysław Czarnek opublikował filmik, w którym ocenił, że sobotnie wejście służb do mieszkania członka rodziny prezydenta, to "już kolejna prowokacja na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni po wielkich prowokacjach przeciwko dziennikarzom (telewizji - PAP) Republiki i wPolsce 24". Tusk udaje Greka, zwołuje naradę rządu w tej sprawie, żeby przeciwdziałać prowokacjom. Otóż jedyne, co możecie zrobić pozytywnego na tej naradzie rządu, to powiedzieć (Marcinowi - przyp. RMF FM) Kierwińskiemu, że jest to jego ostatnie spotkanie w ramach rządu. Do dymisji natychmiast - powiedział na nagraniu wiceprezes PiS.

Mateusz Morawiecki z kolei napisał, że "najście służb na rodzinny dom Pana Prezydenta Karola Nawrockiego to skandal, hańba i kompromitacja państwa". "Ta sprawa musi zostać natychmiast wyjaśniona, a odpowiedzialni muszą ponieść konsekwencje. Bo jeśli nie potrafią ochronić Prezydenta, to jak mają ochronić zwykłych obywateli? Tusk powinien się wstydzić i odejść - żadne buńczuczne wpisy nie przykryją tej kompromitacji państwa pod jego rządami" - dodał we wpisie na platformie X były premier.

Szef KPRP Zbigniew Bogucki stwierdził natomiast, że "służby pod rządami premiera Donalda Tuska i ministra Marcina Kierwińskiego wyłamały drzwi w prywatnym domu Prezydenta RP po fałszywym alarmie". "To najbardziej czytelny dowód totalnej kompromitacji rządzących po serii fałszywych zgłoszeń. Oni w zakresie nadzoru nad służbami są dyletantami wystawiającymi na szwank nasze bezpieczeństwo i powagę Państwa Polskiego" - napisał na X.

Szef rządu odnosząc się do tych publikacji, przekazał również na platformie X, że "nazywać interwencję straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia ‘brutalnym atakiem służb na prezydenta’ to skrajny cynizm lub skrajna głupota". "Kompromitujecie się, Przemysław Czarnek, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Bogucki" - dodał we wpisie Tusk.

Co wiadomo o interwencji?

W nocy z soboty na niedzielę rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji Karolina Gałecka poinformowała na X, że mieszkanie którego dotyczyło zgłoszenie nie należy do prezydenta RP, lecz do członka jego rodziny. "W związku z tym adres ten nie jest objęty ochroną SOP" - napisała Gałecka.

18 maja MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia".

Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Interwencja okazała się bezpodstawna; uznano ją za próbę wprowadzenia służb w błąd.

Po tym zdarzeniu funkcjonariusze zatrzymali 53-latka, który mógł mieć związek z fałszywymi alarmami. Komenda Stołeczna Policji podała później, że mężczyzna miał paść ofiarą nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych i dostępu do poczty elektronicznej.

Tydzień temu policja interweniowała przy posesji Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie. Sprawę nagłośnił w poniedziałek rzecznik PiS Rafał Bochenek. Według jego relacji zgłoszenie miało dotyczyć rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie na terenie nieruchomości prezesa PiS.