To już 60 lat od premiery "Faraona" - jednej z najważniejszych produkcji w historii polskiej kinematografii. Jak rodził się film, który podbił świat i był o krok od Oscara? Oto opowieść o wieloletniej pracy, pustynnych upałach, niebezpiecznych żmijach i przełomowych karierach.
- "Faraon" Jerzego Kawalerowicza to monumentalna adaptacja powieści Bolesława Prusa, kręcona przez 3 lata w Polsce, Uzbekistanie i Egipcie.
- Film przyniósł sławę aktorom Jerzemu Zelnikowi i Barbarze Brylskiej oraz nominację do Oscara.
- Szczegóły tej epickiej produkcji poznasz w tym artykule!
11 marca 1966 roku na ekrany kin wszedł "Faraon" - film w reżyserii Jerzego Kawalerowicza, będący adaptacją monumentalnej po wieści Bolesława Prusa. To dzieło nie tylko zachwyciło widzów rozmachem, ale także zapisało się złotymi zgłoskami w historii światowej kinematografii. Produkcja trwała aż trzy lata, a prace realizacyjne prowadzone były równolegle w trzech krajach: Polsce, Uzbekistanie i Egipcie. Skala przedsięwzięcia, liczba statystów i przygotowanych rekwizytów do dziś budzą podziw.
Zdjęcia do "Faraona" rozpoczęły się w Uzbekistanie, gdzie na pustyni Kyzył-Kum pod Bucharą powstało filmowe miasteczko. W upale sięgającym 60 stopni Celsjusza ekipa filmowa spędziła ponad pięć miesięcy. Każdego dnia dostarczano na plan 10 tysięcy butelek wody mineralnej, a taśmy filmowe musiały być przechowywane w specjalnych chłodniach, by nie uległy zniszczeniu.
Niebezpieczeństwa czyhały na każdym kroku: żmije piaskowe, jadowite pająki zwane falangami i wszechobecny pył, który utrudniał pracę operatorom.
Do udziału w zdjęciach zaangażowano żołnierzy Armii Radzieckiej, którzy wcielili się w statystów. W Uzbekistanie powstały także gipsowe makiety starożytnych budowli, które w połączeniu z naturalnym krajobrazem dawały niesamowite efekty wizualne.
Po pustynnych zdjęciach ekipa przeniosła się do Egiptu. W Luksorze, Kairze i Gizie filmowano sceny przy legendarnych piramidach i świątyniach.
Równolegle, w Polsce wykorzystano malownicze Mazury - jezioro Kirsajty i okolice Giżycka "zagrały" Nil. To właśnie tam, latem 1964 roku, stworzono sztuczną wyspę ozdobioną palmami i lotosami, by nakręcić słynną scenę przejażdżki Ramzesa XIII i Sary.
W realizację zdjęć zaangażowany był Witold Sobociński, który jako asystent operatora i zapalony żeglarz pomógł ekipie odnaleźć się na wodach mazurskich jezior. Choć zdjęcia miały trwać trzy dni, przez kapryśną pogodę rozciągnęły się na dwa tygodnie.
Przygotowania do filmu wymagały ogromnych nakładów pracy. Do realizacji "Faraona" powstało aż 3 tysiące par obuwia, tyle samo peruk i tarcz, 600 maczug, 1000 toporów, 700 łuków, 2,5 tysiąca włóczni, 12 tysięcy strzał, 1000 mieczy i 60 kompletnych szat kapłańskich.
Do tego zrekonstruowano egipski statek sprzed ponad 4000 lat, nadając filmowi niepowtarzalny, autentyczny klimat.
Wnętrza pałaców i świątyń powstawały w łódzkiej Wytwórni Filmowej. Scenografia, kostiumy oraz charakteryzacja stworzyły wyjątkową iluzję starożytności, która do dziś zachwyca widzów i krytyków.
"Faraon" był spektakularną przepustką do kariery dla wielu aktorów. Jerzy Zelnik, wcielający się w postać Ramzesa XIII, zyskał ogromną popularność, a Barbara Brylska, odtwórczyni roli fenickiej kapłanki Kamy, rozpoczęła swoją międzynarodową karierę.
Film zebrał znakomite recenzje i w 1967 roku otrzymał nominację do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Ostatecznie statuetka powędrowała do "Kobiety i mężczyzny" Claude’a Leloucha.


