- Iran zerwał negocjacje z USA przez działania Izraela w Libanie i Gazie, domagając się natychmiastowego wycofania się Izraela z okupowanych terenów.
- Teheran i Huti rozważają zamknięcie cieśniny Bab al-Mandab, co mogłoby sparaliżować światowy handel ropą.
- Prezydent Trump twierdzi, że Iran chce porozumienia, podczas gdy irański MSZ zarzuca USA sprzeczne sygnały i przedłużanie rozmów.
- Różnice między stronami dotyczą m.in. zniesienia sankcji, uwolnienia zamrożonych środków oraz blokady portów irańskich.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Według informacji podanych przez agencję Tasnim, Iran zdecydował się na zawieszenie wszelkich rozmów i wymiany dyplomatycznej z USA za pośrednictwem mediatorów.
Decyzja ta jest odpowiedzią na - jak określają to irańskie władze - "zbrodnie syjonistycznego reżimu" w Libanie oraz złamanie warunków zawieszenia broni. Teheran domaga się natychmiastowego zaprzestania izraelskich operacji wojskowych w Gazie i Libanie oraz całkowitego wycofania się Izraela z okupowanych terenów w Libanie.
Iran i tzw. Front Oporu zapowiedzieli, że w odpowiedzi na działania Izraela rozważają całkowite zamknięcie cieśniny Ormuz oraz innych dróg morskich, w tym cieśniny Bab al-Mandab, prowadzącej do Morza Czerwonego. Blokada tych szlaków mogłaby dodatkowo zakłócić światowy handel morski i transport ropy naftowej.
W komunikacie cytowanym przez Tasnim mowa jest także o "otwarciu nowych frontów", w celu "ukarania reżimu syjonistycznego i jego sojuszników".
Dzisiejsze informacje o eskalacji napięcia natychmiast wpłynęły na rynki finansowe - ceny ropy wzrosły, a kontrakty terminowe na S&P 500 odnotowały spadki. Wzrosło także zainteresowanie dolarem amerykańskim. Sytuacja jest dynamiczna, a inwestorzy obawiają się dalszego pogorszenia sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Izrael ogłosił dziś dalsze działania na terytorium Libanu, co - według Iranu - jest złamaniem warunków zawieszenia broni. Teheran podkreśla, że do czasu spełnienia jego żądań nie będzie żadnych negocjacji.
Pat na Bliskim Wschodzie
Wojna rozpoczęta przez USA i Izrael 28 lutego pochłonęła tysiące ofiar, głównie w Iranie i Libanie. Spowodowała także globalne problemy gospodarcze, po tym jak Teheran podjął decyzję o zamknięciu cieśniny Ormuz - kluczowy światowy szlak transportu ropy i skroplonego gazu ziemnego.
Jeśli Huti, sojusznicy Iranu w Jemenie, otworzą nowy front konfliktu, oczywistym celem będzie cieśnina Bab al-Mandab u wybrzeży Jemenu - wąskie gardło kontrolujące ruch morski w kierunku Kanału Sueskiego.
Amerykańskie wojsko poinformowało, że w weekend zaatakowało irańskie systemy obrony powietrznej, stację kontroli naziemnej i dwa drony zagrażające statkom po "agresywnych działaniach Iranu", w tym zestrzeleniu amerykańskiego drona nad wodami międzynarodowymi.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu poinformował w poniedziałek, że zaatakował bazę lotniczą używaną przez USA w odpowiedzi na atak na południowy Iran.
Nie podano, o którą bazę chodzi, ale Kuwejt w poniedziałek aktywował obronę powietrzną i potępił irańskie ataki rakietowe i dronowe, które - jak stwierdzono - podważają wysiłki na rzecz deeskalacji napięć w regionie.
Trump wzywa do optymizmu...
W nocnym wpisie w mediach społecznościowych prezydent USA Donald Trump stwierdził, że Iran "naprawdę chce zawrzeć porozumienie".
Skrytykował przeciwników, w tym - jak to określił - "niepatriotycznych Republikanów", za rozpowszechnianie "negatywnych" informacji na temat negocjacji w sprawie zakończenia konfliktu.
"Po prostu usiądźcie i się zrelaksujcie, wszystko dobrze się skończy - zawsze tak jest!" - napisał.
Na przekór słowom Trumpa rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei oskarżył w poniedziałek Waszyngton o wysyłanie sprzecznych sygnałów i stwierdził, że taka taktyka negocjacyjna nie zadziała.
"Druga strona ciągle zmienia swoje stanowisko i przedstawia nowe lub sprzeczne żądania (...) to naturalne, że taka sytuacja wydłuża negocjacje" - powiedział Baghaei.
Baghaei dodał, że Iran postrzega działania Izraela w regionie, w tym w Libanie, jako nierozerwalnie związane z działaniami USA.
Stany Zjednoczone pod presją
Jak podaje Reuters Trump jest pod presją, by ponownie otworzyć cieśninę Ormuz i obniżyć ceny benzyny w USA przed listopadowymi wyborami do Kongresu, ponieważ wyborcy coraz bardziej niepokoją się rosnącymi kosztami. Jednocześnie grozi mu sprzeciw ze strony "jastrzębi" wobec Iranu w jego własnej partii, jeśli zgodzi się na ustępstwa.
Trump twierdzi, że jego głównym celem w tej wojnie jest uniemożliwienie Iranowi rozwoju broni jądrowej z wykorzystaniem wysoko wzbogaconego uranu. Teheran zaprzecza, jakoby planował budowę arsenału nuklearnego.
Strony różnią się także w innych kwestiach, takich jak żądania Teheranu dotyczące zniesienia sankcji i uwolnienia dziesiątek miliardów dolarów irańskich dochodów z ropy zamrożonych w zagranicznych bankach. Iran chce również, by USA zniosły blokadę jego portów, nałożoną po tym, jak Teheran faktycznie zablokował cieśninę Ormuz na początku wojny.
Wojna Izraela w Libanie z popieranym przez Iran Hezbollahem to kolejna przeszkoda na drodze do porozumienia.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował w niedzielę, że nakazał wojskom wkroczyć głębiej do Libanu w walce z Hezbollahem.
W poniedziałek Netanjahu nakazał armii atakowanie celów na południowych przedmieściach Bejrutu, będących bastionem Hezbollahu. Jego biuro oskarżyło Hezbollah o wielokrotne naruszenia zawieszenia broni uzgodnionego pod koniec kwietnia.