33-letni Jeffrey K., który w poniedziałek zabił dwie osoby w Lipsku, był bokserem, wcześniej opuścił szpital psychiatryczny - informuje "Die Welt".
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W wyniku dramatycznych wydarzeń w Lipsku 63-letnia kobieta i 77-letni mężczyzna nie żyją (oboje byli narodowości niemieckiej), trzy osoby są ciężko ranne, a 80 osób jest poszkodowanych (informacja podana przez policję).
Według portalu dziennika "Die Welt" sprawca, który wjechał samochodem z dużą prędkością w grupę ludzi na deptaku w centrum miasta, jest trenerem boksu i wcześniej opuścił szpital psychiatryczny. Był znany policji. W chwili zatrzymania zachowywał się w sposób mogący wskazywać na problemy psychiczne.
Wczoraj było bardzo ciężko. Wiele osób opuściło miejsce zdarzenia o własnych siłach i zgłosiło się do lekarza - powiedział dziś rano Ricardo Schulz, rzecznik prokuratury w Lipsku.
Według Ministerstwa Spraw Społecznych Saksonii, mężczyzna przebywał w klinice psychiatrycznej na własną prośbę przed przestępstwem, ale został zwolniony po krótkim pobycie pod koniec kwietnia 2026 roku.
Według informacji poratlu, K. jest znany policji z przemocy domowej.
Motyw działania sprawcy pozostaje nieznany. Policja wykluczyła tło polityczne i religijne. Podejrzany ma stanąć przed sądem we wtorek.
Na miejscu zdarzenia trwają czynności śledcze. Część ulicy Grimmaische prawdopodobnie pozostanie zamknięta przez cały dzień - poinformował rzecznik władz miasta Matthias Hasberg. Mieszkańcy składają kwiaty i zapalają znicze ku pamięci ofiar oraz w geście solidarności z rannymi.
Władze miasta zapowiedziały kontrolę zabezpieczeń w rejonie, gdzie samochód wjechał do strefy pieszej. Ulica Grimmaische prowadzi od placu Augustusplatz w kierunku strefy pieszej. Według dotychczasowych ustaleń pojazd mógł dostać się na ulicę Grimmaische od strony Augustusplatz, gdzie nie ma słupków blokujących. Zatrzymał się dopiero na barierach ustawionych na zachodnim końcu deptaka.


