Do podwójnego trzęsienia ziemi doszło 24 czerwca. Władze ogłosiły siedmiodniową żałobę narodową, która trwa od środy. Liczba zaginionych szacowana jest przez ONZ na ponad 50 tys. Wenezuelskie ministerstwo informacji podało, że bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do 3342. Liczba rannych wynosi obecnie 16470, a liczba osób pozbawionych dachu nad głową wzrosła do 17345.
Nadzieja na odnalezienie ocalałych słabnie z każdą minutą
Z każdą kolejną minutą akcja ratunkowa staje się coraz bardziej dramatycznym wyścigiem z czasem. Ratownicy nie ukrywają, że szanse na odnalezienie pod gruzami żywych osób są coraz mniejsze.
Doszło jednak do kilku „cudów” - udało się m.in. po 32 godzinach spędzonych pod zawalonym budynkiem wydostać żywe, 18-dniowe niemowlę. Udało się również wydostać na powierzchnię żywego 44-letniego mężczyznę, który spędził ponad tydzień pod gruzami centrum handlowego zawalonego w wyniku trzęsień ziemi w La Guaira.
W Wenezueli narasta krytyka reakcji władz na kataklizm
Cytowana przez agencję Reutera Delcy Rodriguez, pełniąca obowiązki prezydenta, broniła działań rządu podjętych po trzęsieniach ziemi w obliczu rosnącego niezadowolenia.
W Wenezueli narasta bowiem krytyka opieszałości państwowych służb. Policji i wojsku zarzucano utrudnianie akcji ratowniczej, pojawiły się oskarżenia o blokowanie pomocy, przejmowanie datków, a nawet kradzieże kosztowności z zawalonych budynków.
Rodriguez oświadczyła, że natychmiast rozmieściła siły bezpieczeństwa oraz ogłosiła utworzenie nowej jednostki wojskowej, która ma pomagać w radzeniu sobie z sytuacjami kryzysowymi i katastrofami.