Informację o szczęśliwym finale poszukiwań czwartek Kostarykański Czerwony Krzyż i władze w Caracas.
„Hernan jest na powierzchni! Po 114 godzinach nieprzerwanych wysiłków i ponad siedmiu dniach od trzęsień ziemi, Hernan został uratowany i znajduje się już w karetce Wenezuelskiego Czerwonego Krzyża. Zrobiliśmy to!” – napisano w komunikacie Kostarykańskiego Czerwonego Krzyża.
Oprócz członków tej organizacji, w akcji uczestniczyli również ratownicy z Portugalii, USA, Chile, Salwadoru, Meksyku i Wenezueli. Mężczyzna był przytomny, utrzymywano z nim kontakt, podawano wodę i odżywiano go, ale wydostanie go na powierzchnię spod ton gruzów zawalonego 9-pietrowego budynku było skomplikowane i czasochłonne.
Sukces ogłosił też prezydent Salwadoru Nayib Bukele, który wcześniej relacjonował wysiłki ekip. Bukele wyjaśnił, że ratownicy zmagali się z „wyjątkowo niestabilną konstrukcją, wstrząsami wtórnymi, kolejnymi zawaleniami i koniecznością otwarcia nowego tunelu”, aby wydostać mężczyznę.
Ochroniła go budka dozorcy
Gil pracował jako nocny dozorca i podczas trzęsień ziemi schronił się w swojej budce strażniczej. Choć zawalił się budynek nad nim, niewielka budka wytrzymała i ochroniła 44-latka.
Na nagraniu widać moment, w którym ratownicy po raz pierwszy nawiązali kontakt wzrokowy z Gilem dzięki kamerze umieszczonej w zawalonej piwnicy budynku w środę.
Chilijską straż pożarna opublikowała nagranie na którym widać, jak palce mężczyzny machają przez niewielką szczelinę między warstwami grubego betonu i gruzu.
Ratownicy medyczni poinformowali, że utrzymywali kontakt z Gilem i podawali mu wodę, jedzenie i leki za pomocą węża i strzykawki.
Nie mówcie żonie, że żyję
Gdy go znaleźliśmy, poprosił, żebyśmy nie mówili jego żonie, że żyje, na wypadek, gdyby nie udało mu się wydostać – powiedział agencji AP kostarykański ratownik Minyar Collado.
Na nagraniu opublikowanym w czwartek widać, jak głowa i ramiona Gila wyłaniają się z gruzów. Widać go w masce i z przekrwionym okiem.
Żona mężczyzny przyznała, że przez kilka dni żyła w niepewności, nie wiedząc, co się z nim stało. Wiadomość o jego odnalezieniu była dla niej „promieniem światła pośród ciemności”. Para ma dwoje dzieci w wieku ośmiu i 10 lat – podała AP.
Cud, który dodaje otuchy całej Wenezueli
O uratowaniu Gila poinformowała również pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez, dziękując za pomoc ekipom z kraju i zagranicy. Wiceszef wenezuelskiej dyplomacji Oliver Blanco ocenił wydostanie mężczyzny po prawie ośmiu dniach od trzęsień ziemi jako „prawdziwy cud, który dodaje otuchy całej Wenezueli”.
„Wyjątek w środku katastrofy”
Komentatorzy podkreślają, że takie przypadki zdarzają się rzadko, a szanse na przeżycie tak wielu dni pod gruzami są niewielkie. Argentyński portal Infobae uznał uratowanie Gila za „wyjątek w środku katastrofy” i podkreślił, że akcje ratunkowe dobiegają końca, a ekipy zaczynają już opuszczać miejsce kataklizmu.
Oficjalny bilans zabitych w podwójnym trzęsieniu ziemi z 24 czerwca wzrósł w środę do 2295, a ponad 11 tys. osób jest rannych – przekazały władze Wenezueli. Eksperci obawiają się, że ostateczna liczba ofiar śmiertelnych będzie znacznie wyższa. ONZ szacowała liczbę zaginionych na ponad 50 tys. Na nieoficjalnych stronach internetowych ze zgłoszeniami o zaginionych widniało w czwartek około 40 tys. nazwisk.