W Genewie zaostrzono środki bezpieczeństwa. Będą one obowiązywać do środy, czyli do dnia spotkania obu prezydentów w XVIII-wiecznej willi La Grange na terenie wielkiego parku w dzielnicy Eaux-Vives na wzgórzu w pobliżu Jeziora Genewskiego.
Jak informuje specjalny wysłannik RMF FM do Genewy Paweł Balinowski, miasto powoli zmienia się w twierdzę.
Park jest otoczony murem, ale wokół muru i tak postawiono dodatkowe metalowe ogrodzenie, rozwinięto kilometry drutu kolczastego, podobnie duża część nadbrzeża jest zamknięta - relacjonuje Paweł Balinowski.
Jutro na czas spotkania odcięta od świata zostanie praktycznie cała okolica.
Nad bezpieczeństwem czuwają 2 tysiące szwajcarskich policjantów i prawie tysiąc żołnierzy. Wprowadzono zakaz wszelkich demonstracji w środę, a lokalne władze zachęciły pracowników firm, by tego dnia pracowali zdalnie.
Szczyt amerykańsko-rosyjski ma rozpocząć się około godz. 13. Przewiduje się, że całe spotkanie potrwa około czterech godzin. Po nim odbędą się osobne konferencje prasowe Bidena i Putina.
Poprzednie spotkanie prezydentów obu państw - Donalda Trumpa i Putina zorganizowano w lipcu 2018 roku w Helsinkach.
Obecny szczyt odbędzie się ponad 35 lat po rozmowach, jakie w Genewie w ostatnich latach zimnej wojny przeprowadzili prezydent USA Ronald Reagan i przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow.
W komentarzach poprzedzających spotkanie Biden - Putin podkreśla się, że to szczyt umiarkowanych, realistycznych nadziei. Choć amerykański prezydent już kilkakrotnie sygnalizował w tych dniach, że przeprowadzi z Putinem szczerą, ostrą rozmowę i nie będzie unikał trudnych tematów, dzielących obie strony, są nadzieje na pewne podniesienie temperatury chłodnych obecnie relacji.
Nikt, zaznacza się, nie oczekuje genewskiego przełomu czy tzw. resetu, znanego z niedawnej przeszłości. Pierwszą rozmowę na neutralnym gruncie, w mieście trudnych rozmów, szczytów i negocjacji przedstawia się jako okazję do wzajemnego poznania.