Zaledwie tydzień po tragedii u wybrzeży Australii Zachodniej, w niedzielę doszło do kolejnego śmiertelnego ataku rekina - tym razem stanie Queensland. Mężczyzny, który nurkował w rejonie popularnej rafy koralowej, nie udało się uratować.

  • Chcesz być na bieżąco? Aktualne informacje znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Cytowany przez stację ABC rzecznik policji poinformował, że 39-letni mężczyzna został zaatakowany przez rekina, kiedy pływał w rejonie Kennedy Shoal - płytkiej rafy koralowej znajdującej się ok. 50 km od lądu. Obszar ten cieszy się popularnością wśród miłośników wędkarstwa rekreacyjnego i nurkowania.

Mężczyznę udało się podjąć z wody, lecz zmarł wkrótce po przewiezieniu na brzeg.

Druga ofiara w ciągu tygodnia

Ataki rekinów są rzadkie, ale dochodzi do nich czasem na rafach i ławicach wzdłuż wybrzeża Queensland, stanu położonego na północnym wschodzie Australii. Nie wiadomo, do jakiego gatunku należał atakujący rekin.

Do wypadku doszło zaledwie tydzień po tym, jak w ataku rekina zginął mężczyzna w pobliżu wyspy Rottnest u wybrzeży stanu Australia Zachodnia.