​W parku w angielskim mieście Salisbury w czwartek nadal trwają poszukiwania śladów nowiczoka - bojowego środka chemicznego. Para Brytyjczyków, która miała kontakt z groźną substancją, znajduje się w stanie krytycznym w szpitalu. Cztery miesiące temu, w tym samym mieście zaatakowano identycznym środkiem byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala i jego córkę.

Policja zamknęła wejście do parku w Salisbury /Rick Findler /PAP/EPA

Jak informuje korespondent RMF FM w Londynie Bogdan Frymorgen, policja nie wie nawet, czego szukać. Wiadomo, że para miała kontakt z nowiczokiem, który był w pojemniku. To mogła być strzykawka, apteczna fiolka lub porzucone przez sprawców marcowego ataku gumowe rękawice. Igła w stogu siana - podsumowuje dziennikarz RMF FM.

Będą musieli usunąć wszystkie odpady z parku - to, co leży w krzakach, pod ławkami, słowem: najmniejsze skrawki - mówi jeden z ekspertów.

Te działania nie uspokajają wcale mieszkańców Salisbury, którzy jeszcze kilka dni temu czuli się bezpieczni. Miejsca związane z atakiem na Skripalów zostały odkażone. Okazuje się jednak, że potencjalne niebezpieczeństwo może czyhać na nich wszędzie. Narzekają na brak informacji, a w tej chwili nie dysponuje nimi nawet policja.

Para mogła znaleźć pojemnik z nowiczokiem

Wiadomo, że w ubiegły piątek para Brytyjczyków, Dawn Sturgess i Charlie Rowley, przebywali z przyjaciółmi w parku w Salisbury, nieopodal miejsca, gdzie znaleziono nieprzytomnych Rosjan. Teren ten nie był objęty odkażaniem. Prawdopodobnie to tam kobieta znalazła pojemnik z nowiczokiem. Pojawiły się sugestie, że mógł to być nawet niedopałek papierosa. 

Wrócili do schroniska dla bezdomnych, gdzie mieszkała kobieta. Następnie spędzili noc w domu mężczyzny w pobliskim Amesbury. Ona pierwsza zaczęła mieć niepokojące objawy. Według doniesień, mężczyzna mógł próbować ją ratować metodą usta-usta i w ten sposób sam się zaraził. To oczywiście teoria. Policja nie ma na razie definitywnych odpowiedzi. Łącznie zabezpieczono sześć miejsc związanych z tym incydentem - dwa w Salisbury i cztery w oddalonym o 10 kilometrów Amesbury, skąd parę zabrano do szpitala.

Jak informuje dziennikarz RMF FM, para miała podobne objawy jak Skripalowie i - podobnie jak w przypadku byłego szpiega i jego córki - początkowo uważano, że przedawkowali narkotyki. Dopiero po dwóch dniach zmieniono diagnozę.

(ak)