Jak ustalili dziennikarze NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung", niemieckie organy bezpieczeństwa trafiły na skrytkę późnym latem 2025 roku. Funkcjonariusze sprawdzali wówczas wskazówkę dotyczącą schowka w lesie na przedmieściach niemieckiej stolicy.
Na miejscu znaleźli starannie zamaskowaną skrytkę, a w niej dwie sztuki krótkiej broni palnej.
Początkowo niemieckie służby postanowiły obserwować skrytkę z nadzieją na złapanie na gorącym uczynku kogoś kto by się do niej wrócił. Po jakimś czasie przyjęto założenie, że organizatorzy zdali sobie sprawę z faktu bycia pod obserwacją i rozpoczęto pełnowymiarowe śledztwo w sprawie.
Trop prowadzi do Moskwy
Według ustaleń „SZ" Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) wychodzi obecnie z założenia, że skrytkę założono na zlecenie rosyjskich służb wywiadowczych. Niemieccy śledczy nie wykluczają, że broń miała w przyszłości posłużyć agentom działającym na terenie Niemiec.
Śledztwo w sprawie przejął Prokurator Generalny. Postępowanie toczy się pod zarzutem przygotowywania aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa. Niemieckie media podkreślają, że ukryta broń mogła posłużyć do zamachów na m.in. menadżerów zakładów zbrojeniowych czy na rosyjskich opozycjonistów będących na emigracji.
Podejrzany zatrzymany w Rumunii
Jesienią 2025 roku w Rumunii zatrzymano mężczyznę podejrzewanego w tej sprawie. Według informacji NDR, WDR i „SZ" to on mógł osobiście ukryć broń w lesie. Śledczy sprawdzają, czy w sprawę zaangażowane były kolejne osoby.
Tygodnik „Spiegel" podał, że badany jest również możliwy związek leśnej skrytki z inspirowaną przez Rosję kampanią sabotażową wymierzoną w linie logistyczne zaopatrujące Ukrainę. W październiku w Polsce i Rumunii zatrzymano w związku z nią kilka osób. Polskie służby zarzucają im m.in. przygotowywanie przesyłek z zapalnikami i substancjami chemicznymi mogącymi wywołać pożar lub eksplozję, które miały trafić na Ukrainę. Co najmniej trzech zatrzymanych miało ukraińskie obywatelstwo.
Brak komentarza ze strony Rosji
Zapytana przez niemieckich dziennikarzy ambasada Rosji w Berlinie nie odniosła się ani do sprawy leśnej skrytki, ani do ewentualnych powiązań z rosyjskimi służbami. Powściągliwy pozostaje także sam Urząd Ochrony Konstytucji.
W kwestiach dotyczących ewentualnych konkretnych działań wywiadowczych zasadniczo nie zajmujemy stanowiska – przekazała rzeczniczka BfV.
Odkrycie pod Berlinem wpisuje się w serię incydentów przypisywanych rosyjskim służbom w Niemczech, od aktów sabotażu po werbowanie tzw. agentów jednorazowych do zadań na terenie republiki federalnej.