​Sceny znane między innymi z filmu "Bierz forsę i w nogi" Woody Allena i z włoskich komedii o gangsterach-fajtłapach rozegrały się w dzielnicy Castel Verde w Wiecznym Mieście. Około 40-letni mężczyzna wszedł na pocztę i ogłosił, że to napad. Nikt mu jednak nie uwierzył, a stojący w kolejce klienci zaczęli się śmiać.

Do nieudanego napadu doszło w dzielnicy Castel Verde w Wiecznym Mieście. Zdj. ilustracyjne /ANGELO CARCONI /PAP/EPA

Mężczyzna wszedł do urzędu pocztowego z przedmiotem przypominającym pistolet i z trudem wypowiedział słowa "nie ruszać się, to jest napad". Gdy w sali zapadła cisza, zamiast przerażenia w oczach klientów i pracowników poczty, sprawca napadu zobaczył niedowierzanie czy wręcz rozbawienie. Najwyraźniej, jak podkreśla włoska gazeta "Il Messaggero", wszyscy potencjalni zakładnicy rzekomo uzbrojonego złodzieja, zrozumieli, że nie jest on niebezpieczny. Niektórzy nie byli nawet w stanie powstrzymać się od śmiechu.

Wtedy złodziej zrozumiał, że nie ma w tym miejscu żadnych szans. Wycofał się niemal przepraszająco i... uciekł. 

(mal)