Według ekspertów Moskwa dopięła swego i zdestabilizowała sytuację polityczną na Ukrainie. Parlament w Kijowie zdymisjonował rząd premiera Jurija Jechanurowa. Zarzut? Niekorzystna umowa na dostawy gazu.

Porozumienie z Gazpromem zapobiegło gazowej wojnie na szerszą skalę, jednak zdaniem ukraińskiej opozycji umowa jest niekorzystne dla Ukrainy, która płaci za gaz niemal dwukrotnie więcej niż dotychczas. Ponadto istnieją obawy, że za pół roku rosyjski Gazprom ponownie podniesie cenę gazu – argumentuje opozycja.

Nie pomogły tłumaczenia premiera Jurija Jechanurowa, który dziś na forum parlamentu przekonywał, że porozumienie było sukcesem, a Kijów i tak płaci mniej za gaz, niż żądał Gazprom.

250 deputowanych poparło wniosek o odwołanie rządu. Szybko zmiany władzy jednak nie będzie, bo Wiktor Juszczenko chce, żeby ten rząd wytrwał do marcowych wyborów parlamentarnych. Wg premiera Ukrainy głosowanie w parlamencie nad dymisją rządu jest sprzeczne z konstytucją.

230 dolarów za tysiąc metrów sześciennych - jak twierdzi rosyjski Gazprom, czy też 95 dolarów - jak zapewnia ukraiński Naftohaz? Na razie nie wiadomo, choć teoretycznie Ukraina i Rosja osiągnęły w tej sprawie porozumienie. czytaj więcej

Przypomnijmy, w środę Moskwa po zamknięciu gazowego kurka podpisała porozumienie gazowe, zgodnie z którym będzie pośrednikowi sprzedawać gaz dla Ukrainy po 230 dolarów za 1000 metrów sześciennych, z kolei Ukraińcy mają go kupować od tegoż pośrednika za 95 dolarów.

Okazało się, że gwarancja takiej ceny jest tylko do końca półrocza. Tam jest szereg zapisów, które faktycznie oznaczają niekoniecznie sukces Ukrainy i nie pozwalają na ocenę tego dokumentu jako gwarantującego stabilność dostaw gazu w ciągu całego roku - mówi Arkadiusz Sarna z Ośrodka Studiów Wschodnich.