"Rosja nie produkuje i nie ma paliwa niezbędnego do użytkowania zamówionych we Francji helikopterowców klasy Mistral" - przyznał odpowiadający za przemysł zbrojeniowy wicepremier Dmitrij Rogozin. Na dwa budowane we Francji okręty Rosjanie wydadzą 1,2 miliarda euro. Początkowo zamierzali jeszcze zbudować dwa kolejne w rosyjskich stoczniach, ale decyzję w tej sprawie odłożono.

Zobacz również:

  • "Rosja zwiększa presję na prezydenta Sarkozy’ego w sprawie Mistrali", "Moskwa chce od Paryża więcej natowskich technologii" - tak nadsekwańska prasa komentuje nieoczekiwaną zapowiedź zerwania przez rosyjskie władze "ekskluzywnych negocjacji" z Francją w sprawie zakupu okrętów desantowych typu Mistral. Moskwa sugeruje, że jest coraz bardziej zainteresowana konkurencyjna ofertą Korei Południowej. więcej

Sprzedaż Rosji okrętów zdolnych do transportu śmigłowców, a także broni pancernej wzbudziła wiele kontrowersji w łonie NATO. Teraz okazuje się, że sami Rosjanie żałują zakupu. Już wcześniej pojawiały się opinie, że okręty nie przystają do potrzeb rosyjskiej floty. Niektórzy z ekspertów nazwali je Mistralkami - zabawkami poprzedniego ministra obrony.

Te okręty będą u nas stały i rdzewiały - prognozuje na podstawie opinii ekspertów agencja Itar-Tass, chociaż wicepremier Rogozin twierdzi, że rosyjscy chemicy pracują nad rozwiązaniem paliwowego problemu. Chodzi o 50 rodzajów paliw i smarów niezbędnych do eksploatacji Mistrali, które są niedostępne w Rosji. Użycie podobnych rosyjskich zamienników grozi awariami silnika i systemów okrętowych. Rogozin zdradził, że w połowie lutego rozpoczną się rozmowy z Francuzami w tej sprawie. Równocześnie zapewnił, że Rosja dotrzyma warunków kontraktu. Jednocześnie ujawniono, że podczas rejsów Mistrale mogą uzupełniać paliwa jedynie z tankowców certyfikowanych przez NATO, co dla Rosji postrzegającej pakt jako potencjalnego przeciwnika jest nie do przyjęcia. Poza tym rosyjska flota takich tankowców nie posiada.