Hillary Clinton, niedawna kandydatka demokratów na prezydenta USA, zaapelowała o walkę z nieprawdziwymi informacjami i "złośliwą, fałszywą propagandą" w internecie, jaka - jej zdaniem - urosła do rozmiarów epidemii. Moment wygłoszenia tego apelu wydaje się nieprzypadkowy: kilka dni temu w waszyngtońskiej pizzerii zaczął strzelać mężczyzna, który uwierzył w internetowe plotki o tym, że Clinton i szef jej sztabu byli związani z siatką pedofilską, która w tym lokalu zmusza dzieci do seksu.

MICHAEL REYNOLDS /MICHAEL REYNOLDS /PAP/EPA

Clinton wzięła udział w uroczystości, jaka odbyła się na Kapitolu na cześć senatora Harry'ego Reida, dotychczasowego lidera demokratów w Senacie, który przechodzi na emeryturę. Było to jej pierwsze publicznie pojawienie się od wyborów prezydenckich, które przegrała z Donaldem Trumpem.

W swej mowie stwierdziła, że nieprawdziwe informacje oraz "złośliwa, fałszywa propaganda" w internecie stanowią epidemię i należy stawić im czoła, gdyż mogą wyrządzić wiele złego. Jej zdaniem, stanowią nawet zagrożenie dla życia ludzkiego. Demokratka wezwała do poparcia ponadpartyjnych legislacyjnych wysiłków, by walczyć z tym zjawiskiem.

Moment, w którym Clinton wygłosiła swój apel, nie był przypadkowy. W niedzielę omal nie doszło do tragedii z powodu rozpowszechnianej w mediach społecznościowych plotki, jakoby Clinton i szef jej sztabu John Podesta byli związani z siatką pedofilską, która zmusza dzieci do seksu w popularnej waszyngtońskiej pizzerii Comet Ping Pong. 28-letni Edgar Maddison z Karoliny Północnej uwierzył w tę historię tak bardzo, że wtargnął do tej restauracji, otwierając ogień z karabinu. Nikomu nie zrobił krzywdy i ostatecznie oddał się w ręce policji, ale wcześniej przez 45 minut przeszukiwał lokal w poszukiwaniu - jak przyznał - ukrytych dzieci. Policji powiedział, że chciał przeprowadzić "własne śledztwo" w sprawie rzekomej pedofilii.

Plotka była jedną z wielu, jakie w trakcie kampanii prezydenckiej rozpowszechniano w internecie przeciwko Clinton, ale właśnie ona urosła do wyjątkowo dużych rozmiarów, uzyskując nawet hasztag #Pizzagate.

Sprawa miała również konsekwencje polityczne. We wtorek prezydent-elekt Donald Trump zwolnił członka swojego zespołu ds. przejęcia władzy Michaela Flynna, który rozpowszechniał na Twitterze pogłoski o związkach Clinton z pedofilią.

Amerykańskie media zauważyły ponadto, że w czasie kampanii wyborczej także jego ojciec, emerytowany generał Michael Flynn, którego Trump wybrał na swego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego, rozpowszechniał na swym koncie na Twitterze nieprawdziwe wiadomości na temat Clinton. Rozpowszechniał wiadomości na temat innej mającej związek z pedofilią teorii konspiracyjnej przeciwko Clinton. Żadna z nich nie okazała się prawdziwa - podkreślił "Washington Post".


(e)