W entuzjastycznym nastroju tłumy ludzi powitały 2016 rok na Manhattanie. Na Times Square i sąsiednie ulice wyległo ponad milion nowojorczyków i turystów. Imprezie towarzyszyły bezprecedensowe środki bezpieczeństwa – o porządek dbało ponad 6 tys. policjantów.

W entuzjastycznym nastroju tłumy ludzi powitały 2016 rok na Manhattanie /JASON SZENES /PAP/EPA

Nadejście Nowego Roku zwiastowało zgodnie ze zwyczajem opuszczenie sześciotonowej kuli z 21-metrowego masztu wieżowca Times Square nr 1. Zainicjował to na minutę przed północą burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio w asyście gości honorowych naciskając kryształowy guzik, który uruchomił specjalny mechanizm. Zgromadzeni odliczali wspólnie sekundy dzielące ich do 2016 roku.

O północy na wiwatujących ludzi spadł deszcz różnobarwnego confetti. Były pocałunki, życzenia, okrzyki i nieodłączny utwór Franka Sinatry, "New York, New York". W powietrze wystrzeliły fajerwerki.

Uroczystości poprzedzające północną kulminację trwały przez sześć godzin. Wypełniły ją m.in. tańce, śpiewy, salwa honorowa na cześć amerykańskich wojsk i efekty pirotechniczne. Wśród uświetniających imprezę artystów znaleźli się m. in. Luke Bryan, Charlie Puth, Demi Lovato, Carrie Underwood i zespół CNCO.

Sylwester pod specjalnym nadzorem

Chociaż napływały informacje o odwoływaniu lub ograniczaniu uroczystości noworocznych w innych krajach i w USA - np. w Rochester, w stanie Nowy Jork - ze względu na potencjalne zagrożenie atakami terrorystycznymi, większość zebranych na Times Square nie zdradzała niepokoju. Ci, którzy chcieli sobie zapewnić najlepsze miejsce, pojawiali się na placu już o godz. 8 rano.

Wiele razy oglądałam tę imprezę w telewizji, ale to nie jest to. Nowy Jork zawsze emanuje pozytywną energią. Teraz kiedy na Times Square pojawiło się milion ludzi dzieje się coś niesamowitego. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłoby się stać coś złego - powiedziała PAP Samantha, która przybyła na Manhattan z Westchester z koleżanką.

Komisarz nowojorskiej policji Bill Bratton wyjaśniał w czwartek po południu, że w obliczu ostatnich wydarzeń aby zapewnić bezpieczeństwo przedsięwzięto dodatkowe środki bezpieczeństwa.

W takich czasach żyjemy, ale też chcemy zagwarantować, że ludzie spędzą przyjemnie czas ­- mówił komisarz. Kilka dni wcześniej zapowiadał, że obszar obejmujący 20 kwartałów w pobliżu Times Square będzie najbezpieczniejszym miejscem na świecie.

Oprócz policjantów w mundurach i ubranych po cywilnemu bezpieczeństwa strzegły specjalne jednostki antyterrorystyczne. Funkcjonariuszom towarzyszyły psy szkolone do wykrywania materiałów wybuchowych. Setki kamer monitorowało przebieg uroczystości.

Każdy wchodzący na Times Square i pobliskie ulice był poddawany co najmniej dwukrotnej kontroli. Policjanci radzili, aby uczestnicy imprezy dobrze się bawili pozostawiając siłom porządkowym troskę o bezpieczeństwo. Nie odnotowano poważniejszych incydentów.

Lukratywny biznes

Zwiastującą Nowy Rok na Times Square kulę jarzącą się 32 tys. kolorowych świateł pokrywało w tym roku 2688 kryształów. Irlandzka firma Waterford Crystal nazwała swój nowy projekt "Darem zadziwienia". W tym roku mamy 288 nowych kryształów. Dar zadziwienia przynosi dobrą wiadomość na nadchodzący rok - zaręczał Gary Winkler, wiceprezes Times Square Alliance, jednego z organizatorów uroczystości.

Po raz pierwszy kula zsunęła się z masztu nowojorskiego wieżowca w roku 1907. Od tamtego czasu ceremonię wstrzymano tylko dwukrotnie w okresie II wojny światowej w latach 1942 i 1943.

Świętowanie Nowego Roku jest na Manhattanie lukratywnym biznesem. Właściciele restauracji na Times Square i przylegających do niego ulicach podwyższają według nowojorskich mediów w sylwestrową noc ceny nawet do 700 proc.

Za przyjemność spędzenia czasu trzeba było wyłożyć od kilkuset do 1700 dolarów od osoby. Tyle, że większość klientów nie tylko nie miała szans zobaczyć spadającej kuli i występów artystycznych, ale w wielu przypadkach w zatłoczonych lokalach nie gwarantowano im nawet miejsca przy stoliku.

(mal)