Interwencja policji na Uniwersytecie w Nowym Sadzie doprowadziła do gwałtownych protestów w wielu miastach Serbii. Studenci i obywatele domagają się przywrócenia do pracy zwolnionej profesor oraz rozliczenia władz za niedawne tragedie i zaniedbania.

  • Policja siłą usunęła studentów okupujących Wydział Filozoficzny w Nowym Sadzie.
  • Protesty wybuchły w kilku miastach Serbii, m.in. w Belgradzie, Niszu i Kragujevcu.
  • Protestujący oskarżają władze o korupcję i żądają przyspieszonych wyborów.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W środę 21 stycznia serbska policja siłą usunęła studentów okupujących budynek Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu w Nowym Sadzie. Studenci protestowali przeciwko zwolnieniu profesor Jeleny Kleut, uznając decyzję władz uczelni za polityczny odwet za jej poparcie dla trwających od końca 2024 roku protestów studenckich.

Według relacji świadków funkcjonariusze użyli siły fizycznej, popychając i bijąc uczestników blokady.

Fala protestów w całym kraju

Wydarzenia w Nowym Sadzie natychmiast wywołały reakcję w innych miastach Serbii. Wieczorem tysiące osób wyszły na ulice Belgradu, Niszu i Kragujevca. W stolicy kraju zablokowano ruch przed parlamentem, a w innych miastach protestujący gromadzili się przed komisariatami i budynkami administracji.

Na miejscu zgromadzeń pojawiły się liczne oddziały policji prewencyjnej, jednak manifestacje przebiegały pokojowo.

Przyczyny protestów i żądania demonstrantów

Protesty, które trwają w Serbii od końca 2024 roku, rozpoczęły się po tragicznym zawaleniu się części dachu dworca kolejowego w Nowym Sadzie, w wyniku którego zginęło 16 osób. Studenci oraz wspierający ich obywatele oskarżają władze o korupcję i zaniedbania, które miały doprowadzić do katastrofy.

Demonstranci domagają się m.in. przyspieszonych wyborów oraz przywrócenia do pracy profesor Kleut. Ich zdaniem zwolnienie wykładowczyni jest próbą uciszenia środowiska akademickiego i ograniczenia wolności słowa.

Sytuacja pozostaje napięta

Władze uniwersytetu oraz przedstawiciele rządu na razie nie odnieśli się do żądań protestujących. Sytuacja w największych miastach Serbii pozostaje napięta, a kolejne manifestacje są zapowiadane na najbliższe dni.