Profesor ekonomii Mario Draghi otrzymał od prezydenta Włoch Sergio Mattarelli misję utworzenia nowego rządu. Zgodnie z oczekiwaniami szefa państwa były prezes Europejskiego Banku Centralnego ma stworzyć gabinet ekspertów o "wysokiej randze".
Po fiasku dotychczasowych rozmów na temat rozwiązania kryzysu rządowego po dymisji premiera Giuseppe Contego, prezydent Sergio Mattarella zaprosił na środę Mario Draghiego. Szef państwa powierzył profesorowi ekonomii misję powołania nowego gabinetu, który we wtorek przedstawił jako "rząd wysokiej rangi" bez politycznego odniesienia, mający szerokie poparcie ugrupowań i zdolny do stawienia czoła kryzysowi na tle pandemii.
Nie wiadomo jednak, czy zyska on takie oczekiwane poparcie. Będący dotychczas w koalicji Ruch Pięciu Gwiazd już zadeklarował, że opowiada się za powołaniem rządu politycznego i nie poprze Draghiego. Nie wyklucza się, że w formacji tej dojdzie do rozłamu na tym tle.
Kim jest "SuperMario" jak o Mario Draghi pisze włoska prasa? To 73-latek, najbardziej znany na świecie włoski ekonomista. W latach 2005- 2011 był prezesem włoskiego banku centralnego, a następnie do 2019 roku szefem Europejskiego Banku Centralnego. Na jego kadencję przypadł ciężki kryzys finansowy, zwłaszcza w strefie euro. Deklarował wówczas, że trzeba zrobić wszystko, co można, by ratować wspólną europejską walutę.
To "godzina Draghiego"- ogłasza w nagłówku "La Repubblica" i stwierdza, że wydarzenia ostatnich godzin oznaczają definitywny rozpad koalicji centrolewicowej Partii Demokratycznej i Ruchu Pięciu Gwiazd oraz drobnych ugrupowań po niespełna półtora roku. Prezydent, dodaje, jest rozczarowany "małostkowymi kłótniami". To aluzja do sporu wywołanego w koalicji przez byłego premiera Matteo Renziego z małej formacji Italia Viva.
Według dziennika Mario Draghi, jeden z najbardziej szanowanych Włochów na forum europejskim, będzie miał misję "moralnej odbudowy kraju" i jego ożywienia tak, jak w latach powojennych. Taki ruch prezydenta to "historyczna zmiana scenariusza"- twierdzi autor komentarza.
Dodaje: "Błyskawiczne tempo, z jakim szef państwa nadał kształt rządowi prezydenckiemu, świadczy o powadze kryzysu po fiasku rozmów w sprawie rozwiązania kryzysu rządowego".
"Po ponownym wykluczeniu możliwości przyspieszonych wyborów, pozostawała jedynie decyzja, jaką wczoraj wieczorem Mattarella ogłosił bez wahania"- ocenia autor komentarza. Położył przy tym nacisk na to, że wezwanie Draghiego "wisiało w powietrzu", ale okoliczności okazały się dramatyczne z powodu fiaska starań o rekonstrukcję dotychczasowej koalicji.
Na łamach "Corriere della Sera" zaznacza się, że powstanie rząd techniczny, który będzie odpowiedzią na porażkę koalicji oraz "najpotężniejszym antidotum", jakie może wybrać szef państwa.
W ocenie dziennika decyzja prezydenta jest też ważnym, podwójnym sygnałem dla europejskich stolic oraz dla włoskiej opinii publicznej: to "odpowiedź na najwyższym poziomie na drugi rozpad koalicji w ciągu mniej niż trzech lat podczas kadencji rozpoczętej po zwycięstwie populistów w 2018 roku".
"La Stampa" pisze o "ostatnim wezwaniu dla Włoch", pogrążonych w kryzysie, a były przewodniczący Komisji Europejskiej i były dwukrotny premier Romano Prodi wyraża opinię, że z "czegoś złego narodził się przełom".
"Tak kończy się, przynajmniej na razie polityczna historia Giuseppe Contego"- dodaje turyńska gazeta.
Decyzję prezydenta krytykuje prawicowa prasa opozycyjna. Dziennik "La Verita" w nawiązaniu do tego, że centroprawica domaga się natychmiastowych wyborów pisze, że Mattarella odmówił ich rozpisania "pod pretekstem pandemii" i chce powołać rząd z byłym szefem Europejskiego Banku Centralnego. Ocenia, że jedyną dobrą wiadomością tej "pantomimy" jest odejście Contego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Premier Włoch Giuseppe Conte złożył dymisję na ręce prezydenta


