28 stycznia 1986 roku na oczach milionów ludzi doszło do jednej z największych tragedii w historii podboju kosmosu. Prom kosmiczny Challenger rozpadł się zaledwie 73 sekundy po starcie, zabijając całą siedmioosobową załogę.
- 28 stycznia 1986 roku prom Challenger rozpadł się 73 sekundy po starcie.
- W katastrofie zginęło siedmioro astronautów, w tym nauczycielka Christa McAuliffe.
- Przyczyną tragedii była nieszczelna uszczelka w silniku pomocniczym, osłabiona przez niską temperaturę.
- Po tragedii zmieniono procedury bezpieczeństwa, ale nie zapobiegło to późniejszej katastrofie Columbii.
28 stycznia 1986 roku, godzina 17:39 czasu polskiego. Z Centrum Kosmicznego Johna F. Kennedy’ego na Florydzie wystartował amerykański prom kosmiczny Challenger do swojej dziesiątej misji. Na jego pokładzie znajdowało się siedmioro astronautów: dowódca Francis "Dick" Scobee, pilot Michael J. Smith, specjaliści misji Judith Resnik, Ellison Onizuka, Ronald McNair, Gregory Jarvis oraz Christa McAuliffe - nauczycielka historii, która miała poprowadzić pierwszą w dziejach lekcję z Kosmosu.
Miliony ludzi na całym świecie, w tym tysiące uczniów w amerykańskich szkołach, śledziły transmisję na żywo. Nikt nie spodziewał się, że już po 73 sekundach od startu Challenger rozpadnie się w powietrzu na wysokości 14,6 kilometra. Płonące szczątki promu spadły do Atlantyku. Wszyscy członkowie załogi zginęli na miejscu.
Już w trakcie startu, między pierwszą a trzecią sekundą lotu, w prawym silniku wspomagającym doszło do uszkodzenia pierścienia uszczelniającego. Na zdjęciach z katastrofy widać czarny dym wydobywający się z tego miejsca. W 58. sekundzie lotu pojawił się płomień, który wypalił dziurę w zewnętrznym zbiorniku paliwa, prowadząc do eksplozji i całkowitej destrukcji wahadłowca.
Śledztwo w sprawie przyczyn tragedii prowadziła tzw. Komisja Rogersa, powołana przez prezydenta USA Ronalda Reagana. Ustalono, że kluczowym czynnikiem była niska temperatura na wyrzutni - wiele instalacji było oblodzonych, co osłabiło materiał uszczelniający. Eksperci wcześniej alarmowali, że uszczelki typu O-ring w rakietach pomocniczych nie są przystosowane do takich warunków. Jednak ich ostrzeżenia zostały zignorowane przez kierownictwo NASA, które uległo presji harmonogramów i trosce o wizerunek instytucji.
Start odbył się w skrajnie niskiej temperaturze. Inżynierowie alarmowali, że uszczelki typu O-ring w rakietach pomocniczych nie są przystosowane do takich warunków. Ich głos został jednak zagłuszony przez presję harmonogramów i wizerunku NASA - komentuje popularyzator nauki, doktorant Politechniki Warszawskiej Błażej Roch Żyliński.
W składzie komisji badającej katastrofę znalazł się wybitny fizyk, laureat Nagrody Nobla Richard Feynman. Jego słynny eksperyment z gumową uszczelką zanurzoną w lodowatej wodzie pokazał, jak bardzo niska temperatura wpływa na elastyczność i szczelność materiału. Stało się to symbolem prostoty i bezwzględności faktów naukowych.
Feynman pokazał, że problem nie leżał w braku wiedzy, lecz w kulturze organizacyjnej, która systematycznie ignorowała niewygodne fakty. Jego końcowe zdanie - że natura nie daje się oszukać - do dziś cytowane jest w kontekście katastrof technologicznych - podkreśla Żyliński.
Co ciekawe, w dochodzeniu pojawił się też polski akcent. Donald J. Kutyna, generał Sił Powietrznych USA i absolwent MIT, którego dziadkowie pochodzili z Polski, współpracował z Feynmanem. To właśnie on zwrócił uwagę, że oblodzenie na wyrzutni nie było drobiazgiem, lecz kluczową wskazówką prowadzącą do wykrycia przyczyny katastrofy. Kutyna dostarczył Feynmanowi krytycznych informacji, które nie były dostępne w oficjalnych kanałach NASA.
Po katastrofie Challengera wszystkie misje promów kosmicznych zostały zawieszone aż do 1988 roku. Wprowadzono szereg poprawek technicznych i proceduralnych, mających zwiększyć bezpieczeństwo załóg. Niestety, nie uchroniły one NASA przed kolejną tragedią - 1 lutego 2003 roku, tuż przed lądowaniem, eksplodował prom Columbia. Zginęło wtedy również siedmioro astronautów.
Challenger był drugim promem kosmicznym z amerykańskiego programu STS (Space Transportation System). Swój pierwszy lot odbył 4 kwietnia 1983 roku, a do czasu katastrofy wykonał dziewięć udanych misji. Prom spędził w przestrzeni kosmicznej ponad 62 dni, okrążył Ziemię 995 razy i przeleciał łącznie 41,5 mln km. Nazwa wahadłowca pochodziła od brytyjskiego okrętu naukowego HMS "Challenger", który w XIX wieku prowadził pionierskie badania oceaniczne.


