Najwyższą, 50-procentową stawką zostaną objęte wybrane produkty mleczarskie, kosmetyki oraz część drewna budowlanego. Z 25 do 50 proc. wzrosną też kanadyjskie cła na amerykańskie wyroby stalowe i aluminiowe, a także na niektóre meble oraz ubrania.
Cło w wysokości 25 proc. obejmie m.in. sprzęt gospodarstwa domowego, sery, ryby, owoce morza oraz część produktów stalowych i aluminiowych.
Jak podkreślił kanadyjski rząd, dobór towarów odpowiada kategoriom kanadyjskiego eksportu, na które Waszyngton nałożył wcześniej restrykcje.
„Dolar za dolara”
Wartość importu z USA objętego nowymi kanadyjskimi cłami – 27,6 mld dolarów – ma odpowiadać wartości kanadyjskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych, który od soboty podlega 50-procentowym taryfom.
Premier Mark Carney zapowiadał, że reakcja Ottawy będzie prowadzona według zasady „dolar za dolara”.
Donald Trump, ogłaszając w lipcu 50-procentowe cła, powołał się na art. 338 amerykańskiej ustawy celnej z 1930 roku. Przepis ten pozwala USA jednostronnie wprowadzić taryfy do 50 proc. w odpowiedzi na uznane przez Waszyngton za nierozsądne bariery handlowe.
W przypadku stali, aluminium i miedzi administracja USA odwołała się natomiast do art. 232 ustawy o rozszerzaniu handlu z 1962 roku.
Minister finansów François-Philippe Champagne ogłosił także pakiet pomocy dla przedsiębiorstw o wartości 7,5 mld dolarów kanadyjskich. Wsparcie ma trafić przede wszystkim do małych i średnich firm odczuwających skutki amerykańskich ceł.
To kolejny taki program. Wcześniej rząd udostępnił przedsiębiorstwom różne formy pomocy o łącznej wartości 25 mld dolarów kanadyjskich.
Fiasko rozmów z Waszyngtonem
Carney przekazał w poniedziałek, że Kanada dążyła do wynegocjowania możliwie najlepszej umowy z USA, ale nie mogła zaakceptować warunków proponowanych przez stronę amerykańską. W piątek wieczorem kanadyjscy negocjatorzy zostali wezwani do powrotu do Ottawy.
Premier wyjaśniał, że w końcowej fazie rozmów USA chciały m.in. ograniczyć Kanadzie możliwość zawierania nowych porozumień handlowych z innymi państwami. Ottawa nie zgodziła się – jak podkreślił Carney – na rozwiązania, które mogłyby naruszać suwerenność kraju, szkodzić ważnym sektorom gospodarki lub osłabiać ochronę języka francuskiego.
Krótko mówiąc, chcieli za dużo i proponowali za mało – oświadczył szef kanadyjskiego rządu.
Prezydent Donald Trump zapowiedział w poniedziałek, że od początku przyszłego roku podniesie cła na kanadyjskie samochody, ciężarówki i części motoryzacyjne z 25 do 50 proc.
Na platformie Truth Social oskarżył Kanadę o „zdzieranie z Ameryki” oraz stosowanie „absurdalnie wysokich ceł” na produkty rolne ze Stanów Zjednoczonych. Napisał też, że „Kanada nie będzie już traktowana jak stan”, przez co prawdopodobnie miał na myśli stan wchodzący w skład USA.
Wiceprezydent USA J.D. Vance, występując w Brewer w stanie Maine, uznał Kanadę i Chiny za państwa prowadzące – jego zdaniem – najgorszą politykę handlową. Odpowiedzialnością za zerwanie negocjacji obarczył Ottawę. Nazwał przy tym Kanadę „stanem”, a nie krajem, po czym przeprosił, określając to jako „freudowską pomyłkę”.