Nie będzie trzeciego głosowania w Izbie Gmin nad projektem porozumienia w sprawie Brexitu. Taką decyzje podjął spiker niższej izby brytyjskiego paramentu, pełniący funkcję marszałka.

John Bercow zadecydował, że rząd Theresy May nie może przestawić w Izbie Gmin tego samego projektu porozumienia z Brukselą, jeśli zostało już one dwukrotnie odrzucone. Ostatnim razem różnicą 149 głosów.

Bercow powołał się tym samym na parlamentarną konwencję z 1604 roku, która jest zapisana w podręczniku praktyki parlamentarnej Thomasa Erskine'a Maya (opublikowanym w 1844 roku) i zakłada, że w trakcie jednej sesji parlamentarnej (zwyczajowo trwającej rok) nie można ponownie poddać pod głosowanie projektu, który już raz został odrzucony przez posłów.

Spiker podkreślił, że jego poprzednicy wydawali decyzje w tej sprawie 12 razy przed 1920 rokiem, zaznaczając jednocześnie, że od tej pory kolejne rządy szanowały tę zasadę i nie próbowały jej naruszać.

Gdyby natomiast rząd przedstawił nową propozycję, wówczas takie głosowanie mogłoby się odbyć - powiedział spiker Izby Gmin.

Bercow doprecyzował, że drobna, techniczna zmiana w tekście umowy ws. brexitu lub nowa opinia głównego radcy rządu nie byłyby wystarczającymi korektami, aby ponownie głosować w parlamencie nad projektem porozumienia, które musiałoby ulec "fundamentalnym" zmianom.

 To radykalnie zmienia losy brexitu. Nie ma szans na wprowadzenie zmian w tekście porozumienia przed rozpoczynającym się w czwartek unijnym szczytem w Brukseli, a Wielka Brytania ma opuścić UE 29 marca.

Wszystko wskazuje na to, że premier Theresa May będzie musiała ubiegać się o długotrwałe odroczenie brexitu i to do UE będzie należeć decyzja na jakich warunkach mogłoby się to odbyć.


May nie wiedziała o planowanej interwencji spikera

Po wystąpieniu Bercowa rzecznik premier Theresy May przyznał, że rząd nie miał wiedzy na temat planowanej interwencji spikera, która ma daleko idące konsekwencje dla strategii negocjacyjnej na zaledwie 11 dni przed planowanym opuszczeniem Wspólnoty.

Jednym z rozwiązań dla rządu byłoby pospieszne zakończenie obecnej sesji parlamentu (oryginalnie wydłużonej do dwóch lat z powodu rozległych planów legislacyjnych dotyczących brexitu) i zwołanie - z udziałem królowej Elżbiety II - nowej.

Sam Bercow ocenił jednak w odpowiedzi na pytania posłów, że byłby to "nietypowy krok" ze strony administracji.