O nieprzewidzianej sytuacji na budowie elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi poinformowało tamtejsze ministerstwo energetyki. Nie wyjaśniło jednak, na czym ona miała polegać.

Zdj. ilustracyjne /DPA/CHROMORANGE /PAP

Ministerstwo podało tylko, że incydent zdarzył się podczas przemieszczania reaktora w płaszczyźnie horyzontalnej. "Trwa analiza tej sytuacji" - zapewnił resort.

Wcześniej niezależne białoruskie media podały, że 10 lipca podczas instalacji reaktora ważący 330 ton agregat upadł z wysokości kilku metrów. Nie wiadomo, czy został uszkodzony. Teraz miejsce incydentu jest otoczone i znajduje się pod stałą i wzmożoną ochroną ludzi w czarnych mundurach - napisał na Facebooku miejscowy działacz Mikałaj Ułasiewicz. Jak czytamy na stronie belsat.eu, generalny wykonawca elektrowni zdementował jednak te informacje.

(mal)