Nepal stoi u progu bezprecedensowej zmiany pokoleniowej. Wybory parlamentarne przyniosły sensacyjne rozstrzygnięcie – 35-letni raper Balendra Shah, znany jako Balen, zdeklasował byłego premiera Sharma KP Oli i jest coraz bliżej objęcia najważniejszego urzędu w państwie.

W czwartkowych wyborach parlamentarnychpierwszych od czasu krwawych, młodzieżowych protestów z września ubiegłego roku, 35-letni Balendra Shah - znany szerzej jako Balen - pokonał w swoim okręgu wyborczym byłego premiera, KP Sharmę Oliego. Jak zauważa BBC, to nie tylko spektakularna porażka politycznego weterana, ale przede wszystkim triumf nowego pokolenia, które z impetem wkracza na scenę polityczną Nepalu.

Pokolenie Z przejmuje stery

Tegoroczne wybory były prawdziwym testem dla młodych Nepalczyków. Aż 800 tysięcy osób głosowało po raz pierwszy, a ich głos okazał się decydujący. To właśnie oni, sfrustrowani wieloletnią stagnacją, bezrobociem i masową emigracją zarobkową, postanowili postawić na kogoś spoza układu - człowieka, który nie tylko rozumie ich potrzeby, ale sam przez lata był ich głosem w muzyce i na ulicach.

Balendra Shah, zanim wszedł do polityki, był gwiazdą nepalskiej sceny hip-hopowej. Jego utwór "Balidan" (Ofiara) stał się hymnem pokolenia, gromadząc miliony wyświetleń na YouTube.

Od protestów do urn wyborczych

Droga do zwycięstwa nie była jednak łatwa. We wrześniu 2025 roku Nepal pogrążył się w chaosie po tym, jak rząd Oliego zdecydował się na radykalny krok - zakaz mediów społecznościowych. Decyzja ta wywołała falę protestów, które szybko przerodziły się w masowe demonstracje przeciwko całemu systemowi politycznemu. Młodzi Nepalczycy wyszli na ulice, domagając się nie tylko wolności słowa, ale także rzeczywistej zmiany.

Protesty zostały brutalnie stłumione - w ich trakcie zginęło aż 77 osób, a śledztwo BBC ujawniło, że szef policji wydał rozkaz użycia ostrej amunicji przeciwko nieuzbrojonym demonstrantom. Balendra Shah nie pozostał obojętny - publicznie wsparł protestujących, nazywając Oliego "terrorystą", który zdradził własny naród.

Zwycięstwo Shah’a to nie tylko symboliczna zmiana warty, ale także konkretne obietnice. Jego partia - Rastriya Swatantra Party (RSP) - zaprezentowała w lutym program, który przemówił do wyobraźni młodych wyborców. Wśród najważniejszych postulatów znalazły się: stworzenie 1,2 miliona miejsc pracy, ograniczenie przymusowej emigracji zarobkowej, podwojenie PKB kraju do 100 miliardów dolarów w ciągu pięciu lat oraz wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

Shah deklaruje, że chce być "kandydatem całego Nepalu". Jego zwycięstwo w okręgu byłego premiera to dopiero początek - według częściowych wyników, RSP zdobywa większość w bezpośrednich wyborach, a sam Shah prowadzi także w głosowaniu proporcjonalnym.

Koniec ery politycznych dynastii?

Przez ponad dwie dekady nepalską sceną polityczną rządziły trzy partie, z czego dwie o profilu komunistycznym. Rządy koalicyjne, ciągłe przepychanki i brak realnych reform doprowadziły do narastającej frustracji społecznej. Młodzi Nepalczycy coraz głośniej domagali się końca nepotyzmu i otwarcia polityki na nowe twarze.

Balendra Shah, choć sam unika mediów i niechętnie udziela wywiadów, w rozmowie z "Financial Times" podkreślił, że jego celem jest zjednoczenie kraju i danie głosu tym, którzy do tej pory byli ignorowani.