Tragiczny bilans ataku zimowej burzy, która sparaliżowała południe Stanów Zjednoczonych i przyniosła rekordowe opady śniegu na północnym wschodzie kraju. Co najmniej 36 nie żyje, a blisko 470 tysięcy odbiorców we wtorek wciąż pozbawionych było dostaw energii elektrycznej.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Zapoczątkowany w piątek gwałtowny atak zimy, łączący intensywne śnieżyce z niszczycielskimi marznącymi opadami, pozostawił po sobie ogromne zniszczenia w pasie od stanów południowych po wybrzeże Atlantyku.
Gdy we wtorek wieczorem układ pogodowy zaczął przesuwać się nad ocean, setki tysięcy gospodarstw domowych i firm wciąż pozostawały bez prądu i ogrzewania. W Seagull w stanie Minnesota, termometry wskazywały nawet -42 stopni Celsjusza, zaś w Chicago do minus -26 st. C. Krytyczna sytuacja panowała w Tennessee, Missisipi i Luizjanie.
Z kolei w rejonie Nashville pozbawionych elektryczności było ponad 110 tys. odbiorców. W Missisipi i Luizjanie odpowiednio 130 oraz 90 tys. Lokalne władze m.in. w hrabstwie Allen w Kentucky, ostrzegają, że usuwanie awarii i przywrócenie dostaw energii elektrycznej może zająć nawet dziesięć dni.
W całym stanie Tennessee liczba osób odciętych od prądu sięgnęła 175 tys., co przy ekstremalnie niskich temperaturach stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla życia mieszkańców.
W wielu południowych regionach USA opady marznącego deszczu utworzyły na drzewach i infrastrukturze grubą warstwę lodu. To zjawisko, nazywane często okiścią lodową, doprowadziło do masowego łamania konarów oraz zrywania napowietrznych linii energetycznych pod ogromnym ciężarem oblodzenia.
Według danych AP ekstremalne mrozy, wypadki drogowe i różne zdarzenia pogodowe doprowadziły do śmierci kilkudziesięciu osób, w tym ośmiu w Luizjanie. W Nowym Jorku odnotowano zgony z powodu wychłodzenia organizmu u osób przebywających na zewnątrz.
W Teksasie doszło do tragedii, gdy pod trójką dzieci załamał się lód na zamarzniętym stawie. Atak zimy przyniósł także rekordowe opady w Massachusetts: od blisko 20 centymetrów krupy lodowej w Arkansas do ponad pół metra śniegu.
Paraliż komunikacyjny dopełniło odwołanie około 2 tysięcy lotów, a skutki ataku zimy będą odczuwalne w USA jeszcze przez wiele dni, zwłaszcza na Południu, gdzie budynki nie są odporne na siarczyste mrozy.


