RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Debiut Lewandowskiego w Chicago Fire odroczony. Znamy powód

Opracowanie: Publikacja: Czwartek, 16 lipca (23:21)

Fani Roberta Lewandowskiego będą musieli poczekać na pierwszy oficjalny występ polskiego napastnika w barwach Chicago Fire. Zaplanowany na czwartek mecz w rozgrywkach MLS z Vancouver Whitecaps ze względu na zły stan powietrza, powodowany dymem, który nadciągnął nad okolicę wskutek pożarów w Kanadzie, został przełożony.

Debiut Lewandowskiego w Chicago Fire odroczony. Znamy powód
Robert Lewandowski musi jeszcze poczekać na debiut w nowych barwach klubowych (Fot. Leszek Szymański) /PAP

Mecz ligi amerykańskiej między Chicago Fire a Vancouver Whitecaps mógł być debiutem 37-letniego polskiego napastnika w zespole z Chicago. Spotkanie zostało jednak przełożone na 6 października, o czym poinformował klub w mediach społecznościowych. 

Jeszcze nie teraz. Debiut Lewandowskiego w Chicago Fire odroczony

Lewandowski po rozwiązaniu kontraktu z FC Barceloną związał się z Chicago Fire - zespołem występującym w amerykańskiej MLS. Polak został oficjalnie zaprezentowany we wtorek. 37-letni napastnik mający za sobą występy m.in. w Bayernie Monachium, Borussii Dortmund czy Lechu Poznań związał się z nowym pracodawcą dwuletnim kontraktem. 

Ze względu na mistrzostwa świata rozgrywki MLS zostały przerwane pod koniec maja i teraz zostają wznowione. Temat debiutu Polaka w lidze amerykańskiej pojawił się na przedmeczowej konferencji prasowej. Korespondent RMF FM w USA Paweł Żuchowski zapytał Roberta Lewandowskiego czy jest szansa, że pojawi się na boisku w czwartek w meczu przeciwko drużynie z Vancouver. 

Piłkarz odparł, że „na pewno pojawi się w składzie, ale wszystko będzie zależało od tego, jak się będzie czuł”.  Jeszcze trochę czasu potrzebuje, żeby wejść do drużyny, więc wszystko będziemy robić krok po kroku, żeby był odpowiedni moment - stwierdził. 

Mecz przełożony. Powodem pożary w Kanadzie

Decyzja o odwołaniu spotkania, które Chicago Fire miało rozegrać w czwartek wydłuża ten moment. Spotkanie zostało przełożone z uwagi na zły stan powietrza powodowany dymem, który nadciągnął nad okolicę wskutek pożarów w Kanadzie. Jak podał w komunikacie klub z Chicago, decyzja została podjęta po konsultacjach z lokalnymi ekspertami ds. zdrowia, „z myślą o zdrowiu i bezpieczeństwie kibiców, zawodników, personelu i całego personelu”.

Niebo nad Chicago spowił gęsty dym i smog z powodu pożarów lasów w Kanadzie. Indeks jakości powietrza AQI sięga tam niemal 600, znacznie przekraczając próg uznawany jako „niebezpieczny”. Chicago jest jednym z wielu miast tej części USA dotkniętym przez dym przynoszony przez wiatr z Kanady. Podobna sytuacja panuje też m.in. w Minneapolis, Detroit czy Milwaukee.

Chicago jest jednak jedynym miastem będącym gospodarzem czwartkowych meczów MLS, zmuszonym do przełożenia wydarzenia. Sytuacja jest lepsza w samej Kanadzie, gdzie zgodnie z planem rozegrany zostanie mecz między ekipami z Montrealu i Toronto.

Kolejną okazją do debiutu Lewandowskiego będzie zaplanowana na 23 lipca o godz. 1.30 czasu polskiego wyjazdowa potyczka z Interem Miami. Największą gwiazdą tego klubu, jak i całej Major League Soccer jest Lionel Messi. 39-letni Argentyńczyk jednak do końca jest zaangażowany w mundial, więc trudno przypuszczać, żeby natychmiast wrócił do obowiązków klubowych.

W najbliższy weekend zapadną najważniejsze rozstrzygnięcia na XXIII mistrzostwach świata w piłce nożnej. W sobotę w meczu o trzecie miejsce na stadionie w Miami zmierzą się wielcy przegrani półfinałów - Anglia i Francja. O złoto dzień później w New Jersey zagrają natomiast aktualni mistrzowie świata Argentyńczycy i obecni mistrzowie Europy - Hiszpanie. 

Sytuacja przez którą odwołano mecz klubu Roberta Lewandowskiego jest poważna. Zanieczyszczenie powietrza dotarło także do Nowego Jorku, gdzie rozgrywany będzie w niedzielę finał mundialu. Sytuacja tam jest jednak lepsza niż w Chicago, a poziom jakości powietrza - obecnie uznawany jest za „niezdrowy” (172 w skali AQI) - już w piątek ma ulec poprawie.


Źródło: RMF24/PAP
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: