Policja wyjaśnia sprawę weekendowego wypadku w czasie kuligu w Brennej w Beskidach. Spłoszone konie ciągnące sanie wjechały tam do rzeki. Cztery osoby trafiły do szpitala.

Policja wyjaśnia sprawę weekendowego wypadku w czasie kuligu w Brennej w Beskidach. Spłoszone konie ciągnące sanie wjechały tam do rzeki. Cztery osoby trafiły do szpitala.
Wypadek w czasie kuligu w Brennej (zdj. ilustracyjne) /Maciej Pałahicki /RMF FM

Jeden z uczestników kuligu, który siedział w saniach w czasie jazdy, odpalił racę.

Dźwięk i światło sprawiły, że konie się przestraszyły i gwałtownie ruszyły. Woźnica nie zapanował nad nimi, a zaprzęg zjechał z drogi do rzeki. Tam jeszcze sanie się przewróciły.

W szpitalu okazało się, że jedna osoba ma złamany obojczyk, a 3 są poturbowane.

Jak usłyszał od policjantów nasz dziennikarz, najprawdopodobniej zarzuty za spowodowanie wypadku usłyszy mężczyzna, który odpalił racę.


(j.)