Leki przeciwzakrzepowe, na padaczkę, preparat obniżający poziom cholesterolu, dyski dla astmatyków, a nawet insuliny dla cukrzyków i paski do glukometrów. Tych preparatów notorycznie brakuje w aptekach. Farmaceuci alarmują, że nie mogą zdobyć leków dla pacjentów, bo producenci reglamentują dostawy z obawy, że leki zamiast do pacjentów są sprzedawane za granicę.

Problemy z kupnem bardzo popularnego leku

"Wyszłam ze szpitala, nigdzie nie mogę kupić potrzebnego mi leku przeciwzakrzepowego" - taki sygnał dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Jak sprawdziliśmy, są ogromne problemy z kupnem leku Clexane - zmniejszającego krzepliwość krwi, stosowanego po operacjach onkologicznych i... czytaj więcej

Pacjenci, którzy nie mogą zrealizować recepty, powinni zgłosić brak leku do Wojewódzkiego Nadzoru Farmaceutycznego. Tam też powinni uzyskać informację, w której aptece lek jest dostępny.

Prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz wprost mówi jednak, że to sytuacja nienormalna, by pacjent musiał szukać leku zamiast zrealizować receptę w najbliższej aptece. Tak nie może być! Pacjent musi mieć zaopatrzenie w leki na tyle, na ile potrzebuje - podkreśla.

Kucharewicz dodaje, że wbrew temu, co deklarują producenci i resort zdrowia, aptekarze nie mogą sprowadzić leku dla konkretnego pacjenta z receptą nawet w trybie zamówienia interwencyjnego, bo producent wie lepiej od nas, ile opakowań potrzebuje konkretna apteka. Narzucają nam tzw. potencjał zakupowy. Że moja apteka może kupić 3-4 opakowania na tydzień. I nie interesuje producenta, że apteka ma wielu pacjentów na dany lek albo jednego, który potrzebuje więcej opakowań. I już jest problem - mówi Kucharewicz.

Producenci leków, których brakuje, twierdzą, że przejęli dystrybucję tych leków z pominięciem wszystkich hurtowni w trosce o polskiego pacjenta. Wszystko przez tzw. odwrócony łańcuch farmaceutyczny. Producenci zauważyli, że ich leki - dużo tańsze w Polsce niż w innych krajach europejskich - były skupowane od aptek i wywożone z dużym zyskiem na Zachód.

Pod pozorem walki z tym zjawiskiem producenci leków zaczęli wydzielać je aptekom. Ale efekt dla pacjenta jest taki sam. To jest pokrętne tłumaczenie, że to ma zabezpieczać przed wywozem leków za granicę. Ale to nie zabezpiecza pacjentów, bo tych leków nie ma - mówi prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.

I apeluje do ministra zdrowia o interwencję. Konieczne są zmiany w prawie i pilne kontrole! Minister powinien wydać decyzję administracyjną, która przywróci dystrybucję poprzez wszystkie hurtownie i kontrolować apteki, przez które może dochodzić do sprzedaży leków za granicę - proponuje.

Trudno jednak mówić o skutecznej kontroli, gdy w kraju jest nieco ponad 100 inspektorów farmaceutycznych i kilkanaście tysięcy aptek.

Resort zdrowia: Sytuację poprawi zmiana przepisów

Ministerstwo zdrowia zapewnia, że wie o problemach z dostępnością niektórych leków, ale sytuacja ma się poprawić dopiero po zmianie prawa farmaceutycznego. Chcemy wprowadzić takie mechanizmy, które poprawią nadzór państwa nad lekami, które są wywożone - mówi reporterowi RMF FM Mariuszowi Piekarskiemu wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki. Nowe przepisy za dwa tygodnie ma opiniować rząd. Powinny wejść w życie do końca roku.

Nie chodzi o zablokowanie eksportu leków, bo zabrania tego unijne prawo o jednolitym rynku. Ma za to powstać lista leków zagrożonych, na których wywóz będzie potrzebna zgoda Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Apteki będą miały obowiązek informować GIF o niedoborach leków i na podstawie tych sygnałów powstanie lista leków zagrożonych wywozem z kraju.

Wiceminister Radziewicz-Winnicki pochwala stosowaną dziś przez producentów reglamentację niektórych leków. To pozornie sukces ustawy refundacyjnej i znacznego obniżenia cen. Dlatego opłaca się wywozić te leki za granicę. Racjonowanie dostaw ma więc poprawić dostęp dla polskich pacjentów, ale może się dziać tak, że w niektórych miejscach występuje przejściowy problem z dostępnością leków. To dotyczy głównie heparyny drobnocząsteczkowej (leki przeciwzakrzepowe - przyp. red.) - mówi.

Zdaniem wiceministra, nie jest możliwe rozwiązanie problemu "od ręki" i zmuszenie producentów, by dostarczali leki do aptek przez wszystkie hurtownie, a nie tylko przez swoje własne. To jest wolny rynek handlu i nie mamy możliwości zmuszenia przedsiębiorców do sprzedaży większych ilości - mówi Radziewicz-Winnicki. Na pytanie, czy pacjenci są bezradni, odpowiada: Prosimy o sygnały do nadzoru farmaceutycznego lub do ministerstwa. Te leki są. Wskażemy apteki, gdzie można je kupić.