Pytania o alert RCB po naruszeniu przestrzeni powietrznej
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zanikł, prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Zdecydowana większość śladów, w tym odnalezione elementy wskazują na rosyjską rakietę Ch-101. Jest bardzo prawdopodobne, że doszło tu do eksplozji - mówił na konferencji w Tarnawie-Kolonii premier Donald Tusk. Rosja będzie stawała na głowie, żeby oczyścić się z odpowiedzialności - dodał.
Zarówno opozycja, jak i część dziennikarzy i internautów od rana zastanawiała się się nad tym, dlaczego w tak wyjątkowej sytuacji nie skorzystano z alertu RCB, który ostrzega przed zagrożeniami pogodowymi, pożarami itp. Politycy klubu Rozwój Plus informowali w Sejmie, że proponowali wdrożenie odpowiedniej funkcjonalności w aplikacji mObywatel, ale nie spotkało się to z przychylnością rządzących.
Tusk: Nie czuję się wybitnie przeszkolony
Z pytaniami, dlaczego alert RCB nie został wykorzystany, zmierzył się na konferencji w Tarnawie-Kolonii premier Donald Tusk.
Zagrożenie powstało szybko. Metodą najszybszą, najskuteczniejszą jest syrena - tłumaczył lider Koalicji Obywatelskiej.
Zdaję sobie sprawę, że jeszcze mało kto w Polsce przestudiował (rządowy Poradnik Bezpieczeństwa - przyp. red.). Też nie czuję się wybitnie przeszkolony, jeśli chodzi o syreny. Wiadomo, to są momenty, kiedy człowiek może o czymś zapomnieć - przyznał szef rządu.
Dlaczego nie było SMS-ów? Syrena była szybsza. Trzeba było szybko zawiadomić ludzi, że powstaje zagrożenie - podkreślał Tusk.
Przyznał, że sam ma wrażenie, iż w procedurach brakuje sposobu na uspokojenie ludzi po odwołaniu alarmu syreną.
Alarm odwołany, wszystko jest w porządku, ale ludzie słyszeli przed chwilą syreny. SMS-y trzeba wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie, ale musimy wprowadzić bezwzględnie zasadę, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi - ocenił Tusk. Jak dodał, zostanie to przygotowane bardzo szybko.