RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Dlaczego po syrenach nie było alertu? Rozwój Plus i PiS krytykują rządzących

Autor: Publikacja: Czwartek, 30 lipca (12:12)

"Mieliśmy dzisiaj do czynienia z rażącą niekompetencją państwa polskiego. Taką niekompetencją, która była przez nas przewidziana" - ocenił były premier, a obecnie szef klubu Rozwój Plus Mateusz Morawiecki. W ten sposób odniósł się do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i faktu, że po uruchomieniu syren alarmowych mieszkańcy Lubelszczyzny nie dostali - np. w aplikacji mObywatel czy w SMS-ach od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa - informacji, co się dzieje. Podobne zarzuty pod adresem rządzących formułuje także Prawo i Sprawiedliwość.

Dlaczego po syrenach nie było alertu? Rozwój Plus i PiS krytykują rządzących
Michał Dworczyk i Przemysław Czarnek (fot. Leszek Szymański) /PAP

„Wywołało to zaniepokojenie”

W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł, prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot - oświadczył premier Donald Tusk, komentując nocne naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej. Jak dodał, wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym.

Państwo w sytuacjach kryzysowych musi chronić obywatela i być jego podporą. W Lublinie rozległy się sygnały dźwiękowe, ale w ślad za nimi nie poszła żadna informacja dla obywateli. Wywołało to zaniepokojenie i dezorientację - mówił na konferencji członków stowarzyszenia Rozwój Plus europoseł Michał Dworczyk. 

Zdaniem Dworczyka, po sygnale dźwiękowym Polacy powinni dostać informacje - np. w formie SMS-ów z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa - o tym, co się dzieje i jak powinni się zachować. 

Tego zabrakło, pojawił się za to chaos. Odpowiedzialność ponosi minister Kierwiński - grzmiał. Gdyby to była pierwsza taka sytuacja, moglibyśmy oceniać to inaczej - dodał Dworczyk.

Europoseł przypomniał, że po tym, gdy w 2025 r. rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, wspólnie z byłym ministrem cyfryzacji Januszem Cieszyńskim zaproponował takie rozszerzenie aplikacji mObywatel, które pozwalałoby w czasie rzeczywistym informować mieszkańców zagrożonego terenu, co się dzieje. 

Pozytywny oddźwięk usłyszeliśmy od urzędników, od komórek odpowiedzialnych za cyfryzację. Pozytywną reakcję urzędników zignorowali politycy - minister Kierwiński i Donald Tusk - grzmiał. Zwrócił też uwagę, że np. na Ukrainie działa system Trwoga, który pozwala na ostrzeganie mieszkańców w czasie rzeczywistym. Zdaniem Dworczyka, odpowiednie zmiany dałoby się szybko wprowadzić w mObywatelu, bo „nie jest to nic nadzwyczajnego”. 

Były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński podkreślił, że politycy klubu Rozwój Plus mają gotowe rozwiązania, dzięki którym można byłoby poprzez mObywatela informować Polaków o zagrożeniach. 

Oficjalnie odpowiedziano nam, że nie będzie mAlertu w mObywatelu. Pan Kierwiński, ekspert od nieudanych projektów, zaproponował dalszy rozwój aplikacji Regionalny System Ostrzegania - relacjonował. 

Cieszyński ocenił też, że w mObywatelu pojawia się ostatnio coraz więcej „zbędnych wodotrysków”. 

Czarnek: Całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji

Co ciekawe, w podobnym tonie do wykluczonych z Prawa i Sprawiedliwości (choć formalnie procedura jeszcze trwa) polityków Rozwoju Plus wypowiadają się dziś prominentni działacze partii Jarosława Kaczyńskiego - w tym kandydat na premiera Przemysław Czarnek. 

Nad ranem na znacznym obszarze województwa uruchomiono syreny alarmowe, które obudziły tysiące mieszkańców. Sam fakt uruchomienia alarmu nie jest problemem - jeśli istnieje realne zagrożenie, odpowiednie służby mają obowiązek ostrzegać obywateli. Problemem jest całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji. Czy alarm był związany z rzeczywistym zagrożeniem? Czy doszło do fałszywego alarmu? Jakie były jego przyczyny? W sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa państwo ma obowiązek działać nie tylko sprawnie, ale również transparentnie. Mieszkańcy, którzy zostali obudzeni syrenami alarmowymi, mają prawo oczekiwać szybkiego, jednoznacznego komunikatu wyjaśniającego całą sytuację - napisał na portalu X. 

W podobnym tonie wypowiedział się wiceszef klubu PiS Marcin Ociepa. 

Dlaczego mieszkańcy usłyszeli syreny, a nie dostali alertu RCB, który by wyjaśnił, co się takiego dzieje? - pytał na portalu X. 

Tusk reaguje na krytyczne uwagi

Musimy wprowadzić zasadę, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi - oświadczył na konferencji w Tarnawie-Kolonii premier Donald Tusk. W ten sposób odpowiedział na pojawiające się pytania, dlaczego po uruchomieniu na Lubelszczyźnie syren w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej mieszkańcy nie dostali szybkiej informacji, co właściwie się stało.

Alarm odwołany, wszystko jest w porządku, ale ludzie słyszeli przed chwilą syreny. SMS-y trzeba wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie - ocenił szef rządu. Zapowiedział też, że zmiany umożliwiające takie działania mają zostać szybko wprowadzone. 


Źródło: RMF24/PAP
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: