„Wywołało to zaniepokojenie”
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł, prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot - oświadczył premier Donald Tusk, komentując nocne naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej. Jak dodał, wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym.
Państwo w sytuacjach kryzysowych musi chronić obywatela i być jego podporą. W Lublinie rozległy się sygnały dźwiękowe, ale w ślad za nimi nie poszła żadna informacja dla obywateli. Wywołało to zaniepokojenie i dezorientację - mówił na konferencji członków stowarzyszenia Rozwój Plus europoseł Michał Dworczyk.
Zdaniem Dworczyka, po sygnale dźwiękowym Polacy powinni dostać informacje - np. w formie SMS-ów z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa - o tym, co się dzieje i jak powinni się zachować.
Tego zabrakło, pojawił się za to chaos. Odpowiedzialność ponosi minister Kierwiński - grzmiał. Gdyby to była pierwsza taka sytuacja, moglibyśmy oceniać to inaczej - dodał Dworczyk.
Europoseł przypomniał, że po tym, gdy w 2025 r. rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, wspólnie z byłym ministrem cyfryzacji Januszem Cieszyńskim zaproponował takie rozszerzenie aplikacji mObywatel, które pozwalałoby w czasie rzeczywistym informować mieszkańców zagrożonego terenu, co się dzieje.
Pozytywny oddźwięk usłyszeliśmy od urzędników, od komórek odpowiedzialnych za cyfryzację. Pozytywną reakcję urzędników zignorowali politycy - minister Kierwiński i Donald Tusk - grzmiał. Zwrócił też uwagę, że np. na Ukrainie działa system Trwoga, który pozwala na ostrzeganie mieszkańców w czasie rzeczywistym. Zdaniem Dworczyka, odpowiednie zmiany dałoby się szybko wprowadzić w mObywatelu, bo „nie jest to nic nadzwyczajnego”.
Były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński podkreślił, że politycy klubu Rozwój Plus mają gotowe rozwiązania, dzięki którym można byłoby poprzez mObywatela informować Polaków o zagrożeniach.
Oficjalnie odpowiedziano nam, że nie będzie mAlertu w mObywatelu. Pan Kierwiński, ekspert od nieudanych projektów, zaproponował dalszy rozwój aplikacji Regionalny System Ostrzegania - relacjonował.
Cieszyński ocenił też, że w mObywatelu pojawia się ostatnio coraz więcej „zbędnych wodotrysków”.
Czarnek: Całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji
Co ciekawe, w podobnym tonie do wykluczonych z Prawa i Sprawiedliwości (choć formalnie procedura jeszcze trwa) polityków Rozwoju Plus wypowiadają się dziś prominentni działacze partii Jarosława Kaczyńskiego - w tym kandydat na premiera Przemysław Czarnek.
Nad ranem na znacznym obszarze województwa uruchomiono syreny alarmowe, które obudziły tysiące mieszkańców. Sam fakt uruchomienia alarmu nie jest problemem - jeśli istnieje realne zagrożenie, odpowiednie służby mają obowiązek ostrzegać obywateli. Problemem jest całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji. Czy alarm był związany z rzeczywistym zagrożeniem? Czy doszło do fałszywego alarmu? Jakie były jego przyczyny? W sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa państwo ma obowiązek działać nie tylko sprawnie, ale również transparentnie. Mieszkańcy, którzy zostali obudzeni syrenami alarmowymi, mają prawo oczekiwać szybkiego, jednoznacznego komunikatu wyjaśniającego całą sytuację - napisał na portalu X.
W podobnym tonie wypowiedział się wiceszef klubu PiS Marcin Ociepa.
Dlaczego mieszkańcy usłyszeli syreny, a nie dostali alertu RCB, który by wyjaśnił, co się takiego dzieje? - pytał na portalu X.
Tusk reaguje na krytyczne uwagi
Musimy wprowadzić zasadę, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi - oświadczył na konferencji w Tarnawie-Kolonii premier Donald Tusk. W ten sposób odpowiedział na pojawiające się pytania, dlaczego po uruchomieniu na Lubelszczyźnie syren w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej mieszkańcy nie dostali szybkiej informacji, co właściwie się stało.
Alarm odwołany, wszystko jest w porządku, ale ludzie słyszeli przed chwilą syreny. SMS-y trzeba wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie - ocenił szef rządu. Zapowiedział też, że zmiany umożliwiające takie działania mają zostać szybko wprowadzone.