Dokumenty Sky Clubu odnalezione w opuszczonych biurach w Krakowie nie trafią do śmietnika. Materiały na polecenie warszawskiej prokuratury zabezpieczyła policja. W poniedziałek reporter RMF FM Mariusz Piekarski alarmował, że w lokalach opuszczonych przez Sky Club właściciel budynku znalazł kilka kartonów z dokumentacją finansową biura-bankruta.

Kilka kartonów z dokumentacją upadłego biura podróży Sky Club znaleziono w pomieszczeniach wynajmowanych kiedyś przez Sky Club. Właściciel lokalu grozi, że odda dokumenty na makulaturę, bo nikt się do nich nie przyznaje. czytaj więcej

Dokumenty po wstępnej selekcji trafią do warszawskiej prokuratury. Prowadzi ona śledztwo w sprawie podejrzenia oszustwa - istnieje bowiem możliwość, że Sky Club przyjmował wpłaty od turystów mimo tego, że wiedział, że zbankrutuje. Dopiero po analizie będzie można powiedzieć, czy są to dokumenty istotne. Wiele jednak wskazuje na to, że wśród znalezionych akt są m.in. potwierdzenia rezerwacji klientów.

Musimy sprawdzić, czy są to dokumenty, którymi już prokuratorzy dysponują, kopie czy może zupełnie nowe dokumenty. Konieczne są oględziny przez prokuratorów prowadzących śledztwo - powiedział reporterowi RMF FM Mariuszowi Piekarskiemu rzecznik prokuratury okręgowej Dariusz Ślepokura. Nie był jednak w stanie powiedzieć, dlaczego śledczy nie przeszukali wcześniej pomieszczeń wynajmowanych przez Sky Club w Krakowie i nie zabezpieczyli tych materiałów.

Jeszcze wczoraj alarmowaliśmy, że właściciel lokalu, w którym dokumenty zostały porzucone, groził, że akta trafią na śmietnik, jeśli nikt się nimi zainteresuje. Jak ja się cieszę, że mam ten problem z głowy. Przecież prokuratura też je może oddać na makulaturę jak uzna, że to jest bezwartościowe - mówi Jacek Legendziewicz. Cały dzień zabezpieczali te dokumenty i zabierają do Warszawy. A to nie jest kilka stron, tylko kilka pudeł. Niech prokuratura decyduje, co z tym zrobić. Ja zamykam sprawę Sky Clubu - dodaje.

Analiza dokumentów w prokuraturze potrwa kilka dni.


Biuro upadło w lipcu

Biuro podróży Sky Club, organizujące wyjazdy także pod marką Triada, ogłosiło upadłość na początku lipca. Wówczas za granicą przebywało około 6 tysięcy turystów, którzy wykupili wycieczki w tej firmie. Sprowadzenie ich do kraju kosztowało trzy miliony złotych.