Gdyby Order Orła Białego został formalnie odebrany, w Monitorze Polskim byłoby opublikowane postanowienie Prezydenta RP w tej sprawie. Tak się jednak nie stało, bo postanowienie takie wymaga tzw. kontrasygnaty premiera, a Donald Tusk odmówił złożenia na nim swojego podpisu.
Brak kontrasygnaty zamraża sytuację
Szef rządu nie zadeklarował odmowy wprost, stwierdził jedynie, że "w żaden sposób nie przyłoży ręki do podsycania tego napięcia”. Czy to jest popularne, czy nie, powiem szczerze - nie interesuje mnie to - mówił Donald Tusk po tym, jak Karol Nawrocki przedstawił już swoją decyzję, a postanowienie prezydenta wpłynęło do kancelarii premiera.
Już wtedy jednak polski Order Orła Białego został odesłany do Polski przez Wołodymyra Zełenskiego. W ślad za nim swoje odznaczenia odesłali także Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko.
Spór nie tylko o order
Prawdopodobnie nie mniejsze znaczenie niż sama zapowiedź odebrania Orderu Orła Białego urzędującemu prezydentowi Ukrainy miały wygłoszone przy tym słowa Karola Nawrockiego. Prezydent stwierdził wówczas, że "prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym, gloryfikowania bandytów, morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii nie jest gotowa do tego, żeby być częścią rodziny europejskiej". Te słowa dotyczyły już nie tylko samego nadania jednostce wojskowej imienia UPA, ale też z jednej strony całego narodu ukraińskiego, a z drugiej - ukraińskich aspiracji wstąpienia do Unii Europejskiej.
Świat idzie dalej
W połowie czerwca UE otworzyła jednak pierwszy tzw. klaster negocjacji akcesyjnych z Ukrainą, a niewiele później Wołodymyr Zełenski nie pojawił się na gdańskiej konferencji odbudowy Ukrainy, mimo że był jej współorganizatorem.
Wczoraj, podczas obchodów Dnia Konstytucji Zełenski zapowiedział budowę Panteonu Narodowego, gdzie mają być upamiętnione "nazwiska wszystkich bohaterów, którzy w różnych epokach i stuleciach walczyli o Ukrainę oraz inspirowali Ukrainę - zostaną zebrane i na zawsze zapisane w naszej historii".
Bez szans na odprężenie
Trudno uznawać, że spór z Polską o upamiętnienie UPA nie jest elementem tego planu, a wyraźnie odczuwalne napięcie w stosunkach z przyjaznym sąsiadem zostało przez Prezydenta Ukrainy potraktowane jako koszt utrzymania tożsamości narodowej.
Zwłaszcza, że Wołodymyr Zełenski opisał swój projekt słowami, których po zaczętym przed miesiącem kryzysem trudno dziś nie odnieść do Polski. Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować - mówił ukraiński prezydent.