Kolejna rosyjska prowokacja
Szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że para dyżurna polskich samolotów z Malborka przechwyciła nad Bałtykiem parę rosyjskich Su-30SM2 z Królewca.
„Rosyjskie samoloty nie zbliżyły się do polskiej przestrzeni powietrznej. Dodatkowo nad Bałtykiem operowała para myśliwców ze Szwecji, która eskortowała przechwycone rosyjskie maszyny” – dodał.
To druga od dwóch dni prowokacja Rosji. Wczoraj po godz. 12 nad Bałtykiem, ok. 30 km od Ustki, doszło do przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20 przez polską parę dyżurnych samolotów.
Analiza incydentów z ostatnich miesięcy pokazuje, że rosyjskie lotnictwo systematycznie utrzymuje wysoki poziom presji w basenie Morza Bałtyckiego. Nie narusza to polskiej przestrzeni, ale Rosjanie badają w ten sposób nasze systemy obrony powietrznej.
Pod koniec czerwca źródła wywiadowcze z Polski i krajów bałtyckich, cytowane przez brytyjski dziennik „The Guardian”, alarmowały, że Rosja może szykować prowokacje militarne na wschodniej flance NATO, by sprawdzić spójność Sojuszu, a także gotowość Stanów Zjednoczonych do obrony swoich najmniejszych sojuszników. Potem wicepremierzy - minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz - parokrotnie mówili, że Rosja może przeprowadzić tzw. prowokację pod fałszywą flagą. „Wiemy, co planujesz. Nie rób tego” - zwrócił się bezpośrednio do Władimira Putina Radosław Sikorski.
Operacja pod fałszywą flagą to rodzaj działania, w którym państwo, które jest sprawcą, przeprowadza atak lub prowokację, a następnie celowo przypisuje winę swojemu przeciwnikowi lub innemu podmiotowi. Głównym celem jest zmanipulowanie opinii publicznej.