„Rosja przygotowuje prowokacje wojskowe przeciwko państwom bałtyckim lub Polsce”
Jak podkreśla „The Guardian”, Rosja znalazła się pod coraz większą presją ze strony Ukrainy. W tej sytuacji – jak twierdzą cytowane służby – Moskwa może szukać sposobów na odwrócenie uwagi i przetestowanie reakcji Zachodu. „Widzimy przesłanki wskazujące na to, że Rosja przygotowuje prowokacje wojskowe przeciwko państwom bałtyckim lub Polsce” – przekazał wywiad Łotwy.
Według źródeł Władimir Putin może chcieć sprawdzić, czy USA i NATO rzeczywiście staną w obronie Estonii, Łotwy i Litwy, czyli najmniejszych państw członkowskich Sojuszu. Premier Polski Donald Tusk, odnosząc się do tych doniesień podczas konferencji w Gdańsku poświęconej odbudowie Ukrainy, podkreślił: „Podzielamy, bez wyjątku, opinię, że sytuacja jest bardzo niestabilna i w nadchodzących tygodniach oraz miesiącach można spodziewać się różnego rodzaju eskalacji”. Będziemy chcieli przygotować się jako grupa państw bezpośrednio narażonych na to ryzyko - zaznaczył szef polskiego rządu.
Możliwe scenariusze ataku Rosji
Łotewski wywiad ocenia, że Rosja nie jest obecnie w stanie otworzyć drugiego frontu, może zdecydować się na działania hybrydowe. Wśród możliwych scenariuszy wymieniane są ataki rakietowe, użycie dronów czy inne prowokacje, których celem byłoby zniechęcenie państw europejskich do dalszego wspierania Ukrainy.
Ekspert ds. Rosji z think tanku Chatham House, Keir Giles, zwraca uwagę, że Moskwa może próbować zakłócić obecny trend poprzez tzw. eskalację horyzontalną, czyli rozprzestrzenianie konfliktu na inne kraje. Nie powinniśmy oczekiwać, że Rosja przegra w bierny sposób– ostrzega analityk.
Zachodnie źródła wojskowe, na które powołuje się „The Guardian”, podkreślają, że istnieje realna obawa przed kolejnymi działaniami Moskwy, zwłaszcza jeśli Putin poczuje się przyciśnięty do muru przez sytuację na froncie ukraińskim. Nie będę kłamał, to okres zagrożenia – przyznaje jedno z cytowanych źródeł.
Płk Szota o „zielonych ludzikach”
Z kolei szef Agencji Wywiadu płk Paweł Szota w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” stwierdził, że Rosja może prowadzić wojnę na Ukrainie jeszcze kilka lat. Jak dodał, wojna stała się dla Putina ogromnym upokorzeniem. Rosyjskie służby specjalne i armia dokonały błędnej kalkulacji, spodziewając się szybkiego zwycięstwa. Jego zdaniem dla Putina jest sprawą honoru, żeby wojna w Ukrainie została wpisana do podręczników historii jako jego sukces. Dlatego mamy do czynienia z nieprzewidywalnością po stronie Rosji – powiedział płk Szota.
Potwierdził, że Agencja Wywiadu bierze pod uwagę scenariusze prowokacji Rosji wobec państw bałtyckich, w tym działania z udziałem tzw. zielonych ludzików. Rosja systematycznie przesuwa czerwone linie, testując reakcje NATO. Koszt takich prowokacji dla Moskwy jest niski, a Sojusz reaguje głównie politycznie, co zachęca do dalszej eskalacji – wskazał szef Agencji Wywiadu.
