"To była opinia pana wicepremiera Glińskiego, nie opinia rządu" - tak szefowa MEN skomentowała w Porannej rozmowie w RMF FM stwierdzenie ministra kultury, że w TVP jest "dom wariatów". "Bardzo szanuję telewizję publiczną. Generalnie szanuję media" - zapewniła Anna Zalewska.

Piotr Gliński /Radek Pietruszka /PAP
Szefowa MEN: Nowa ustawa edukacyjna zostanie uchwalona w grudniu

„Nowa ustawa edukacyjna zostanie uchwalona w tym roku, w grudniu” – zapewnia w Porannej rozmowie w RMF FM szefowa MEN Anna Zalewska. „Proszę zauważyć, że są jeszcze dni poza posiedzeniem Sejmu, gdzie może pracować komisja i podkomisja” – dodaje w odpowiedzi na pytanie Roberta Mazurka, czy Sejm... czytaj więcej

Uznaję, że to była opinia pana premiera Glińskiego, nie stanowisko rządu. Mam nadzieję, że - rzeczywiście - krytyczne uwagi jednej i drugiej strony znajdą się w rozwiązaniach, które będą wspierać organizacje pozarządowe - tak do sprawy odniosła się Anna Zalewska w Porannej rozmowie w RMF FM.



Gliński: Niepotrzebna krucjata przeciwko sektorowi pozarządowemu

Wczoraj wicepremier i minister kultury Piotr Gliński, który był gościem "Wiadomości" i TVP Info powiedział: W państwa stacji, w telewizji publicznej, od jakiegoś czasu próbuje się zupełnie niepotrzebnie prowadzić krucjatę przeciwko sektorowi pozarządowemu. Gliński ocenił, że nie ma demokracji bez aktywności obywatelskiej. Jeżeli to się łączy w sposób uproszczony, nieprofesjonalny, bez podstawowej wiedzy, tak jak w materiale, który państwo pokazali dotyczącym funkcjonowania tego sektora, jest to niepotrzebne. W ocenie Glińskiego, sektor pozarządowy "nie działa źle dlatego, że takie czy inne osoby z kimś spokrewnione w nim działają, tylko z zupełnie innych powodów".

Gliński przyznał, że sektor pozarządowy od lat ma problemy. Wymienił m.in. jego "oligarchizację" i zanik funkcji kontrolnych wobec władzy. Jest też bardzo duże zróżnicowanie, jeśli chodzi o dochody organizacji funkcjonujących w tym sektorze. Możemy mówić o tym, jako pewnych zjawiskach, które są naganne. Nie wiem czy to, że ktoś wydał ileś pieniędzy na catering, czy też jakaś część jest wydawana na wynagrodzenia, jakaś inna nie, że to ma wskazywać na złe działanie tych organizacji - powiedział. Te wyrywkowe informacje nie mają nic wspólnego z rzetelną oceną funkcjonowania organizacji pozarządowych - dodał.

To, że w Polsce nie do końca sprawiedliwy jest podział środków publicznych, wiemy wszyscy od dawna, ale nie łączmy tego z tym, że ktoś jest czyimś dzieckiem, bo to jest zupełny absurd
- przekonywał. Zacząłem współpracować z Jarosławem Kaczyńskim po wygłoszeniu referatu na kongresie Polska - Wielki Projekt, referatu, który był o społeczeństwie obywatelskim. Dlatego prezes Kaczyński zaprosił mnie do polityki, ponieważ chcieliśmy zmienić także funkcjonowanie PiS, jestem współautorem, jestem odpowiedzialny za program PiS dotyczący właśnie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego - oświadczył.

"To jest jakiś koszmar, dom wariatów"

Wicepremier był pytany o to, czy to prawda, że fundacja, z którą związana jest jego żona, otrzymała 50 tys. zł od kierowanego przez Glińskiego ministerstwa kultury. Czy pan nie widzi w tym niczego niestosownego? - pytał dziennikarz.

Moja żona nie pracuje w tej fundacji, jest delegowana do rady tej fundacji i ta informacja była podana autorom pierwszej informacji, która rozpoczęła to wszystko w waszej stacji telewizyjnej, tylko nie została wykorzystana - odpowiedział Gliński. Po pierwsze my przekazujemy rocznie jako ministerstwo tego rodzaju dotacje kilkunastu tysiącom podmiotów, po drugie nie miałem świadomości akurat, że moja żona jest delegowana ze swojej fundacji do rady tego innego podmiotu. O ile wiem, ta fundacja do nas zwracała się także z innymi wnioskami, inne nie były rozstrzygnięte pozytywnie. Decyduje o tym niezależna komisja. Zarzucanie mi, że ja daję swojej żonie 50 tys. zł ... Naprawdę, mogę się tylko roześmiać - oświadczył.

Przykro mi, że w telewizji publicznej, po zmianie politycznej, na którą ja harowałem przez wiele lat, tego rodzaju zarzuty mnie spotykają, nie wiem, jak mam to rozumieć, to jest jakiś koszmar, dom wariatów. Państwo żeście oszaleli z tymi programami dotyczącymi organizacji pozarządowych, z tymi grafami łączącymi jakieś organizacje, pokazywaniem zdjęć przestępców (....), to wygląda jak listy osób, których się poszukuje - powiedział wicepremier. To jest nieprofesjonalne, co państwo robicie - dodał. Ja przychodzę tutaj jako osoba, która jest atakowana, gdzie moja żona jest w coś zamieszana (...). Szanowni państwo, to jest kompromitacja telewizji publicznej, tego rodzaju programy - ocenił Gliński.

(mal)