Do pierwszego napadu doszło w listopadzie 2011 roku. Mężczyźni (w wieku od 23 do 34 lat) ubrani w kominiarki weszli do budynku stacji paliw i pobili pracownika. Ukradli gotówkę, papierosy, kosmetyki, sejf oraz całą szufladę z pieniędzmi, po czym uciekli.
Z ustaleń policji wynika, że skradziony sejf sprawcy wywieźli nad jezioro i przez dwa dni próbowali "otworzyć" go siekierami. Okazało się jednak, że był pusty.
Kolejny napad mężczyźni zorganizowali cztery miesiące później. Napastnicy wpadli na stację benzynową, metalowym prętem pobili sprzedawcę i ukradli wszystkie pieniądze oraz telefon komórkowy. Po ponad roku policjanci namierzyli jednak sprawców i ich aresztowali. Mężczyznom grozi 12 lat więzienia.