Usterka techniczna była przyczyną lipcowej katastrofy wojskowego samolotu MiG 29 koło Pasłęka w Warmińsko-Mazurskiem - dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. Taka jest pierwszoplanowa wersja przyjęta w śledztwie. Samolot myśliwski spadł na pole. Mimo próby katapultowania, zginął doświadczony pilot.

/Tomasz Waszczuk /PAP

Z informacji, do których dotarli reporterzy RMF FM wynika, że problem najprawdopodobniej nastąpił w systemie zasilania silnika paliwem. Pod uwagę branych jest kilka wersji: między innymi zablokowanie przewodów paliwowych, nieszczelności tych przewodów, nieszczelność zbiornika, a ostatecznie brak paliwa.

Wiele wskazuje na to, że przed katastrofą silniki przestały działać. Wiadomo, że już w trakcie lotu pilot zgłaszał problemy techniczne.

Problemem usterki mogły być zabrudzone filtry paliwowe, woda w paliwie, bądź w układzie paliwowym. Pozostaje pytanie, czy dochowano wszelkich procedur podczas tankowania maszyny. Do zanieczyszczenia paliwa mogło dojść chociażby przy tankowania podczas deszczu. Śledczy nie wykluczają też źle umytej cysterny.

Teraz będą powołani biegli, którzy mają szczegółowo zbadać tę techniczną przyczynę katastrofy.

MIG-29 rozbił się w nocy z 5 na 6 lipca pod Pasłękiem. Był to lot w ramach nocnych szkoleń. Maszyna spadła na pole uprawne.

33-letni pilot katapultował się w okolicach miejscowości Sakówko. Niestety nie przeżył wypadku. Jego ciało znaleziono około 200 metrów od wraku.

Rozbity samolot miał numer boczny 4301. Maszyna została pozyskana za symboliczne 1 euro we wrześniu 2003 roku. Pochodziła z lat 1988-1989, była modernizowana, wymieniono między innymi silnik.

(j.)