To ma być najtrudniejsza wyprawa w karierze polskiego podróżnika. Tym razem Aleksander Doba chce wypłynąć z Nowego Jorku i swoim kajakiem dotrzeć do Europy. „Zimniejsza woda, częstsze sztormy. Zawieszam sobie poprzeczkę coraz wyżej. Wyliczyłem, że spędzę na oceanie 4-5 miesięcy” – mówi Doba.

Wszystko sobie zaplanowałem. Nowy Jork to idealne miejsce na rozpoczęcie wyprawy, bardzo medialne. Opłynę Manhattan, potem Statuę Wolności, a potem już prosto na wschód. Przepłynę koło Wysp Azorskich i na końcu muszę trafić w tę Europę – mówi 68-letni podróżnik. Jak zaznacza, chce po prostu dopłynąć do Starego Kontynentu, ale jeśli się uda, to do lądu przybije w Lizbonie. Swoją trzecią przygodę z Oceanem Atlantyckim chce rozpocząć dokładnie 14 maja.

Przepłynąłem już Atlantyk w najwęższym i najszerszym miejscu. Teraz będzie jeszcze trudniej. Wyprawa planowana jest bardziej na północ. Większa jest możliwość większych sztormów. Chcę wykorzystać ten sam kajak, ale oczywiście przystosuję go do wymogów tej konkretnej wyprawy – zapowiada Doba. Dodaje, że najbliższa rodzina niezbyt chętnie patrzy na jego zamiary.

Aleksander Doba, 68-letni autor najdłuższej przeprawy kajakowej przez Atlantyk, zwyciężył międzynarodowy plebiscyt publiczności na podróżnika roku 2015 „National Geographic People’s Choice Adventurer of the Year”. W głosowaniu na stronie amerykańskiej edycji magazynu National Geographic oddano... czytaj więcej

Jestem radosnym, towarzyskim człowiekiem, choć niektórym trudno to zrozumieć. Żona bardzo chce, żebym był w domu i jeszcze podpuszcza wnuczki. Mówi mi, że im się marzy, żeby dziadek się z nimi bawił, a nie jeździł na takie wyprawy. Ale spokojnie, dobrze się przygotuję, przecież nie jestem samobójcą. Wcześniej nie mogłem realizować takich marzeń. Wyobrażacie sobie? 30 lat temu nie mogłem zostawić małych dzieci. Byłbym niepoważnym ojcem narażając dzieci na sieroctwo. Teraz mogę bazować na doświadczeniu i czuję się na siłach – zapewnia podróżnik.

Doba nie ukrywa, że rozpoczęcie wyprawy nie jest jeszcze pewne. Cały czas chodzę i wypatruję tej góry pieniędzy. Jako emeryta nie jest mnie stać na taką wyprawę. Szukam sponsorów. Jeszcze potrzebuję dużo funduszy, ale mam nadzieję, że je zdobędę - mówi.  

Niebawem odważny kajakarz  wybiera się do Stanów Zjednoczonych. 11 czerwca w Waszyngtonie na odebrać nagrodę, którą zdobył w plebiscycie magazynu „National Geographic” dla Podróżnika Roku.

(mpw)