Prawie 150 tysięcy złotych Warszawa ma zapłacić agencji ochrony Zubrzycki za rozstawienie barierek na uroczystościach żałobnych na Placu Piłsudskiego 17 kwietnia. Agencję wybrano bez przetargu, "bo nie było czasu" - tłumaczą urzędnicy. Sprawę opisał portal HGW Watch, a nasz reporter ustalił, że urzędnicy nie zapytali nawet innych firm o cenę - od razu złożyli zamówienie u Zubrzyckiego. To ta firma, która za akcję pod halą KDT może stracić koncesję.

To skandal, że nie zapytano o cenę innych firm - mówi Beniamin Krasicki z City Security

Szefowie innych firm ochroniarskich nie kryją oburzenia. Rozumiemy, że było mało czasu. Ale skandalem jest niesprawdzenie cen w kilku firmach. Trwałoby to nie więcej niż godzinę - tak postępowanie stołecznych urzędników komentuje Beniamin Krasicki z City Security. Z jego wyliczeń wynika, że usługa nie powinna kosztować więcej niż 80 tysięcy złotych. Polegała na przywiezieniu trzech kilometrów barierek z Piaseczna, rozstawieniu ich, a następnie demontażu i odtransportowaniu do magazynu. W takich przypadkach firma powinna to zrealizować przynajmniej po kosztach. Wygląda na to, że jakby wykorzystali moment i cena jest zawyżona - dodaje Krasicki.

Prawo nie nakazuje pytania o cenę - twierdzi Marcin Ochmański z Ratusza

Dlaczego wykonanie usługi zlecono od razu Zubrzyckiemu? Nam zależało na tym, żeby zrobić najszybciej, jak się da, te uroczystości. Prawo nie nakazuje nam prowadzenia dialogu konkurencyjnego przy zamawianiu z wolnej ręki - tłumaczy Marcin Ochmański.

Zubrzycki nie pierwszy raz zarobił w stołecznym Ratuszu "z wolnej ręki". Ostatnio za 5 miesięcy pilnowania wysiedlonej hali KDT razem z inną agencją otrzymał milion złotych.