"Polaryzacja jest duża. W Warszawie mamy 14 kandydatów. Walka między głównym kandydatem Rafałem Trzaskowskim i Patrykiem Jakim jest silna. Zobaczymy jak będzie, ale my robimy wszystko, żeby wygrać w pierwszej turze" - mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Paweł Rabiej, kandydat Koalicji Obywatelskiej na wiceprezydenta Warszawy. "Trzeba być pokornym i patrzeć na to, co samemu się robi. Mnóstwo energii wkładamy w to, żeby przekonać warszawiaków do naszego programu "Warszawa dla wszystkich". Po drugie nie wolno nie doceniać przeciwnika, bo nie wiadomo, czym nas zaskoczy" - twierdzi polityk Nowoczesnej.

Polityk odniósł się też do swoich słów, w których zapowiadał rozliczenie się z ludźmi odpowiedzialnymi za warszawską reprywatyzację. 'Wielu radnych, którzy byli w radzie Warszawy (w czasach reprywatyzacji - przyp.red.) nadal jest na liście koalicji obywatelskiej. Jakbyśmy głęboko sięgali, to żaden radny z żadnej partii nie powinien startować. (...) Uważam, że dłubanie bez przerwy w przeszłości i ciągłe sięganie do emocji, do niczego nie prowadzi. Dzika reprywatyzacja była dużą porażką w Warszawie, to jest duży problem, trzeba z niego wyciągnąć wnioski, iść do przodu, a nie ciągle do tego sięgać. Jestem przekonany, że Patryk Jaki na tym nie wygra wyborów w Warszawie, chociaż nie wiem jak by się nadął" - mówi gość Marcina Zaborskiego.

Rabiej: Głosować na Smogorzewskiego w Legionowie? Zdecydowanie nie

Czy mieszkańcy Legionowa powinni zagłosować na Romana Smogorzewskiego w wyborach samorządowych? ""Zdecydowanie nie" - stwierdził w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Paweł Rabiej z Nowoczesnej. Odniósł się tym samym do kontrowersyjnych słów prezydenta Legionowa w czasie konwencji wyborczej. "Mamy do czynienia z przypadkiem seksizmu w sferze publicznej. To powinno łączyć partie polityczne - tego rodzaju osoby powinny być wykluczane z życia publicznego" - uznał. 

Marcin Zaborski pytał też o decyzję prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, który zakazał Parady Równości w tym mieście. Jego kandydaturę wspiera oficjalnie Koalicja Obywatelska. "Jestem bardzo mocno rozczarowany jego postawą. Lublinianie mają wybór między prezydentem, który zakazał tej manifestacji kierując się względami bezpieczeństwa i w moim przekonaniu zrobił źle, ale po drugiej stronie mają wybór jeszcze gorszy. Mają osobę, która na pewno by do tej manifestacji nie dopuściła" - stwierdził. Odrzucał argumenty Żuka, który tłumaczy, że decyzję podjął z pozycji bezstronnego obserwatora. "To jest tak, jakby w 1939 roku prezydent Warszawy Stefan Starzyński powiedział tak: 'Drodzy mieszkańcy Warszawy - nie zorganizujemy obrony cywilnej. Niemcy chcą nas zaatakować. Mają pewne racje, a wy, warszawiacy - też macie pewne racje. Macie prawo do życia w wolności. Ale generalnie ja tu stanę z boku'" - porównywał Rabiej. 

Gość: Paweł Rabiej

Marcin Zaborski, RMF FM: Paweł Rabiej, Nowoczesna, Koalicja Obywatelska - dzień dobry. 

Paweł Rabiej: Dzień dobry.

Śni się panu czasem, że razem z Rafałem Trzaskowskim wygrywacie już w pierwszej turze w Warszawie?

Byłoby bardzo miło i robimy wszystko, wykorzystując każdą minutę, każdą godzinę, każdy dzień, żeby taki rezultat osiągnąć.

Duet Trzaskowski-Rabiej to rzeczywiście duet, który może wygrać w pierwszej turze?

Liczę na to, chociaż oczywiście polaryzacja jest duża, kandydatów w Warszawie mamy 14. Walka między głównym kandydatem, czyli Rafałem Trzaskowskim a Patrykiem Jakim wydaje się silna, więc zobaczymy jak będzie, ale my robimy wszystko, żeby wygrać w pierwszej turze. 

Myślałem, że będzie pan ostrożniejszy, bo być może pan pamięta, kiedyś sztab Bronisława Komorowskiego wymyślił taką akcję na koniec kampanii wyborczej: Rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze. Pamięta pan, jak to się skończyło?

Nie, trzeba być zawsze pokornym i zawsze - po pierwsze - patrzeć na to, co samemu się robi. Tutaj rzeczywiście mnóstwo energii wkładamy w to, żeby przekonać warszawiaków do naszego programu "Warszawa dla wszystkich". A po drugie nie wolno nie doceniać przeciwnika, bo nie wiadomo, czym nas zaskoczy.

No i pokazujecie dziś swoje spoty wyborcze, a w nich znanych ludzi, którzy na Was zagłosują. Tymczasem PiS pokazuje swoje spoty, a w nich twarze zapłakanych ludzi, dotkniętych aferą reprywatyzacyjną w Warszawie. Wymowne zderzenie?

My pokazujemy nie tylko znane osoby, znanych aktorów czy tez celebrytów...

No właśnie dziś pokazaliście.

Wcześniej pokazywaliśmy, pokazujemy zwykłych warszawiaków, którzy mówią, co lubią w Warszawie. Większość warszawiaków jest zadowolona z życia w mieście. Oczywiście ci, którzy w tej chwili stoją w korkach, mogą być mniej zadowoleni, ale to jest jedna z rzeczy, którą chcemy bardzo szybko zmienić. Ja myślę, że dziś sięganie do dzikiej reprywatyzacji, do emocji z nią związanych, to nie jest coś, co zapewni Patrykowi Jakiemu zwycięstwo. Gdyby myślał o tym poważnie, to proponowałby poważniej ustawę reprywatyzacyjną, której ciągle nie ma, która ciągle nie została przez Sejm uchwalona. 

Najwyraźniej inaczej myśli PiS, bo w czasie swoich spotkań mówi tak: Ludzie wyrzucani z domów to symbol stawki tych wyborów, które przed nami. 

Myślę, że wielu warszawiaków uważa, ze symbol stawki jest zupełnie inny, chodzi o to, żeby tym krzywdom zadośćuczynić. Natomiast nie ma też sensu dzikiej reprywatyzacji wyolbrzymiać. 90 procent...

No tak, ale jak pan się dzisiaj czuje, przełykając - że tak powiem - reprywatyzacyjną żabę.

Ja nie przełykam reprywatyzacyjnej żaby...

Nie?

Bo ja od samego początku jestem zaangażowany w działalność komisji reprywatyzacyjnej. Uważam, że to trzeba wyjaśnić. Krzywdom trzeba zadośćuczynić. 

Dlatego o to pytam, bo jeszcze rok temu mówił pan stanowczo i zdecydowanie...

Oczywiście...

... że kandydat PO, ktokolwiek to będzie, przepadnie w tych wyborach, właśnie z powodu afery reprywatyzacyjnej.

No właśnie, a teraz mamy Koalicję Obywatelską, więc to jest co innego niż PO. To jest nowa jakość polityczna. Działamy razem, idziemy ramię w ramię, uważamy, że reprywatyzację trzeba rozliczyć, ale też trzeba pamiętać, że dla wielu warszawiaków najbardziej istotna jest kwestia jakości życia, kwestia tego, jak rozwiązać problemy komunikacyjne, związane ze żłobkami, no na tym się to koncentruje. A powtórzę: większość warszawiaków jest zadowolona z życia w mieście...

No tak, idziecie ramię w ramię z PO, z tą samą, o której rok temu, w kontekście reprywatyzacji, kiedy nie przyjaźnił się pan jeszcze z Rafałem Trzaskowskim, mówił pan, że afera reprywatyzacyjna to nie jest tylko wina Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale wina PO w ogóle.

Ja mówiłem znacznie szerzej. Mówiłem, że (to wina - przyp. red.) w ogóle elit politycznych od początku '89 roku, również poprzednich prezydentów Warszawy, włączając tu Lecha Kaczyńskiego, także ja staram się być bardzo, bardzo sprawiedliwy.

Nie, nie, nie. W poprzednim studiu RMF mówił pan tak: "Platformie będzie bardzo trudno w Warszawie zwyciężyć, bo to nie jest tylko wina pani prezydent, to co się stało, to jest wina struktur Platformy, to jest wina Platformy Obywatelskiej w ogóle". Koniec cytatu. Mówił pan, że radni Platformy Obywatelskiej, wiedzieli co się w Warszawie dzieje, ale nie reagowali. I konkretne pytanie, czy ci ludzie startują  w wyborach? Radni Platformy Obywatelskiej, którzy wiedzieli, ale nie reagowali?

Część z nich startuje...

Są na listach Koalicji Obywatelskiej?

... część z nich nie startuje, natomiast...

Czy ci, którzy wiedzieli, ale nie reagowali, są na listach Koalicji Obywatelskiej?

Wielu radnych, którzy byli w Radzie Warszawy nadal jest na liście Koalicji Obywatelskiej.

I to jest rozliczenie reprywatyzacji?

Jakbyśmy tak głęboko sięgali, to praktycznie żaden radny, który był w Radzie Warszawy, nie powinien startować. Dlatego, że wiedza na temat tego...

To dlaczego startuje?

Z każdej partii politycznej, która była w Warszawie...

To skupmy się na Koalicji Obywatelskiej, dlaczego ci radni startują choć wiedzieli, a nie reagowali?

Ja myślę, że nie tu leży problem. Problem jest w tym, że jeżeli coś się wydarzyło i wiemy, że coś poszło nie tak, to trzeba jak najszybciej wyciągnąć z tego wnioski.

A rok temu mówił pan zupełnie inaczej, bo wtedy jeszcze nie był pan blisko Platformy Obywatelskiej.

Nie, nie ja naprawdę co do reprywatyzacji nie zmieniłem zdania. Natomiast uważam, że dłubanie bez przerwy w przeszłości i ciągle sięganie do emocji co się źle wydarzyło, coś, co zresztą determinuje polska politykę, do niczego nas nie prowadzi. "Dzika reprywatyzacja" była dużą porażką w Warszawie, to jest problem, trzeba z niego wyciągnąć wnioski i iść do przodu. A nie ciągle do niego sięgać. Jestem pewien, że Patryk Jaki na tym nie wygra wyborów w Warszawie, choćby nie wiem jak się nadął.

Zamykając wątek, skoro pan nie zmienił zdania, rozumiem, że teraz w tym momencie powie pan tak jak rok temu, że Hanna Gronkiewicz-Waltz obraża warszawiaków i nie szanuje mieszkańców Warszawy, udając, że problemu nie było?

Rok temu, niestety, dwa lata temu, pani prezydent udawała bardziej niż dzisiaj.

A pojawiła się w międzyczasie na komisji weryfikacyjnej od reprywatyzacji?

Nie, nie pojawiła się.

Bo w tym kontekście pan to mówił.

Żałuję, że się nie pojawiła...

Aktualne słowa te sprzed roku?

Myślę, że refleksja u pani prezydent, co do zakresu tej "dzikiej reprywatyzacji" jest w tej chwili znacznie większa. Bo też o wiele więcej na ten temat wiemy. Wiemy, jak byli w to zaangażowani urzędnicy.

Aktualne słowa te sprzed roku, pana słowa?

Słowa sprzed roku nie mogą być aktualne w dzisiejszej rzeczywistości.

Czyli już Hanna Gronkiewicz-Waltz nie obraża warszawiaków i nie udaje, że problemu nie było?

Ja bym wolał, żeby pani prezydent dwa lata temu podała się do dymisji, kiedy ta afera wyszła na jaw. Nie podała się, no nie rozdzierajmy teraz nad tym szat. Sytuacja jest dzisiaj zupełnie inna. Dzisiaj dla mnie ważne jest to...

No jasne, pan jest dziś gdzie indziej...

Nie, to nie jest tak. Rzeczywistość też jest inna. Ja bym chciał, żebyśmy panią prezydent oceniali sprawiedliwie, tak jak ja ją do tej pory oceniałem. Z plusami i minusami. I ciągle będę powtarzał jeśli chodzi o reprywatyzacje. Nie dopilnowała tej kwestii. 

10 listopada to będzie już po wyborach, załóżmy, że to wy je wygracie w stolicy i pytanie: czy prezydent Trzaskowski i wiceprezydent Rabiej pojawią się na odsłonięcie pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 

Ponieważ w tej chwili zajmujemy się głównie kampanią, to perspektywa 10 listopada jest dla nas dość odległa.

Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista?

Trudno powiedzieć, jak w ogóle będą wyglądały obchody stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Obawiam się, one będą bardzo...

Już wiemy, 10 listopada odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego na Placu Piłsudskiego. 

Mam nadzieję, że to nie będzie jedyne wydarzenie w ramach obchodów stulecia polskiej niepodległości, bo gdyby tak było, to rzeczywiście byłoby to coś dziwnego. 

Nikt tego nie mówi, mówimy tylko, że to będzie jeden z elementów. Wiadomo: 10 listopada będzie odsłonięcie. Gdzie jest wtedy Paweł Rabiej?

Nie wiem, co będzie w tym kontekście planował Rafał Trzaskowski jako prezydent Warszawy. Ja powtarzałem, że pomnik Lecha Kaczyńskiego w Warszawie, jeśli taka inicjatywa mieszkańców się pojawi, powinien stanąć. Ale stawiałem też jeden warunek. Ten pomnik powinien być zbudowany w tym miejscu, które wskaże Rada Warszawy. O ile się nie mylę, Rada Warszawy nie wskazała tego miejsca.

Gdzie będzie Rafał Trzaskowski, gdzie będzie Paweł Rabiej?

Ja będę myślę na obchodach, które będą w jakiejś mierze realizowane przez opozycję.

Czyli nie z prezydentem Andrzejem Dudą? 

Trudno sobie wyobrazić wspólne świętowanie Święta Niepodległości w sytuacji, kiedy opozycja nie jest zapraszana do dyskusji, jak to powinno wyglądać. Mamy stulecie, mamy wspólne święto, tymczasem nie mamy żadnego wyciągnięcia ręki ze strony premiera ani też porozmawiania o tym, jak wspólnie te obchody obchodzić. Więc obawiam się, że one będą osobne.

Komitet obchodów rok temu zorganizowany był - zdaje się - wyciągnięciem ręki także do opozycji.

Nie wydaje mi się, żeby działał.

Ale na stronie Nowoczesnej napisaliście kiedyś tak o 11 listopada: "Święta narodowe powinny być obchodzone ponad podziałami, powinny one łączyć a nie dzielić. Zamiast osłabiać siłę narodu, powinny go budować. Jest to szczególnie ważna rocznica i powinna ona być świętowana ponad podziałami". Przychodzi moment, kiedy można powiedzieć: sprawdzam.

Podpisuję się pod tymi słowami, natomiast zapytam: Gdzie jest pan premier? Gdzie jest komitet organizacyjny? Jak mają wyglądać te obchody? Gdzie jest propozycja co do tego, jak włączyć opozycję w zaplanowanie tego? I przede wszystkim - gdzie jest dyskusja o przyszłości Polski? Bo na razie jesteśmy w rzeczywistości, w której rozmawiamy dużo o przeszłości, gdzie negujemy polską przeszłość, negujemy wszystko, co się wydarzyło po 1989 roku. A nie potrafimy rozmawiać o tym, jak budować Polskę w przyszłości. 

Komitetem zdaje się kieruje pan minister Sellin. Być może pan słyszał. 

Nazwisko słyszałem, ale co do komitetu słyszałem bardzo mało.

(m, ag, mch)