Waldemar Deszczyński paradoksalnie stał się przyczyną wielkich porządków w resorcie zdrowia. Afera z szefem gabinetu ministra Łapińskiego ujawniła opinii publicznej wiele – skrywanych dotąd - ciemnych interesów i niejasnych układów prowadzonych przez pracowników ministerstwa.

Reflektor dziennikarski, który niemal codziennie prześwietlał środowisko służby zdrowia, sprawił, że w resorcie zaczęto myśleć zmianie procedur związanych z rejestracją leków.

Pierwszym krokiem, o którym już informowaliśmy - jest pomysł, by Urząd Rejestracji Leków - wcielony w struktury Ministerstwa Zdrowia przez Mariusza Łapińskiego - wrócił na swoje miejsce, czyli stał się niezależny i przejrzysty. W tworzeniu nowych procedur uczestniczy nawet zewnętrzny audyt z UE.

Na stronach internetowych i w specjalnych comiesięcznych biuletynach będą pojawiać się listy zarejestrowanych preparatów, a to – jak tłumaczy wiceminister Maciej Tokarczyk - pozwali odpowiednio wcześnie reagować, jeśli coś będzie nie tak.

Nieprzejrzystość i tajność rodzi korupcję. To zdanie znakomicie pasuje do systemu rejestracji leków i umieszczania ich na tzw. ministerialnej liście. Okazuje się, iż rynek farmaceutyczny, gdzie przychody firm to rocznie ok. 10 mld dolarów, pozbawiony jest jasnych reguł i jakiejkolwiek kontroli. czytaj więcej

Jeśli dojdzie do zapowiadanej czystki w resorcie zdrowia, zyskać mogą także firmy farmaceutyczne: mniej pieniędzy wypłynie im z kieszeni. Nie jest bowiem tajemnicą, że firmy farmaceutyczne posiadają gigantyczne budżety, które przeznaczają na nielegalne załatwianie spraw. A tak w tej chwili rejestruje się leki...

Foto: Archiwum RMF

16:45