RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Zapłakał czy nie? Decyzja ws. łez Ronaldo kosztowała miliony dolarów

Opracowanie: Publikacja: Sobota, 11 lipca 2026 (17:51)

Czy Cristiano Ronaldo zapłakał po przegranym meczu Portugalii z Hiszpanią na mundialu? To pytanie rozpaliło nie tylko kibiców, ale i osoby, które przed spotkaniem na tzw. platformie predykcyjnej postawiły miliony dolarów na to, że gwiazda futbolu po ostatnim gwizdku uroni albo nie uroni łez na oczach całego świata. Decyzja firmy rozstrzygającej zakład wywołała gorącą debatę.

Zapłakał czy nie? Decyzja ws. łez Ronaldo kosztowała miliony dolarów
Internauci powiększali zdjęcia Ronaldo przez nietypowy zakład (autor zdjęcia: Wu Xiaoling/Xinhua News) /East News
  • Zakład o łzy Cristiano Ronaldo po meczu Portugalia–Hiszpania wywołał ogromne emocje na platformie Polymarket.
  • Decyzja firmy o uznaniu, że piłkarz płakał, przesądziła o losie milionów dolarów.
  • Co o tej sprawie sądzą eksperci?
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Każdy szczegół pod lupą

Na tzw. platformie predykcyjnej Polymarket - czyli stronie umożliwiającej dokonywanie zakładów tysiące osób obstawiały, czy Cristiano Ronaldo zapłacze po meczu 1/8 finału przeciwko Hiszpanii. Stawka była ogromna: miliony dolarów zmieniły właścicieli w zależności od tego, jak zostanie zinterpretowana reakcja piłkarza – podaje CNN. 

Po przegranym meczu Ronaldo schodził z boiska wyraźnie przygnębiony. W sieci natychmiast rozpoczęła się szczegółowa analiza zdjęć i nagrań wideo. Internauci powiększali kadry, szukali śladów łez na twarzy piłkarza, a kursy na rynku zakładów zmieniały się z każdą nową interpretacją.

Decyzja bez pełnej przejrzystości. Użytkownicy pytają o dowody

Po burzliwej debacie przedstawiciele firmy podjęli ostateczną decyzję. „Na moment tej weryfikacji możemy stwierdzić, że istnieją dowody fotograficzne i wideo, wykonane na boisku po meczu Portugalia kontra Hiszpania, pokazujące Cristiano Ronaldo płaczącego. Na jego twarzy zauważalne są łzy” – napisano w oficjalnym komunikacie. 

To rozstrzygnięcie sprawiło, że miliony dolarów zmieniły właściciela. Jednak platforma nie ujawniła, które dokładnie materiały przesądziły o wyniku, co wywołało kolejną falę dyskusji i zarzutów o brak przejrzystości.

Eksperci ostrzegają przed tzw. platformami predykcyjnymi

„Gdzie są dowody?” – pytał się jeden z użytkowników Polymarket, komentując decyzję firmy. Odpowiedzi jednak nie dostał. Osoba zaznajomiona z procesem przyznała w rozmowie z CNN, że kwestia płaczu jest oczywiście dyskusyjna. Źródło przekazało, że zespół odpowiedzialny za zakłady przeanalizował dostępne dowody, w tym zdjęcia, nagrania wideo oraz doniesienia medialne, jednak nie zdecydował się ich opublikować. Obawiano się, że użytkownicy mogliby oskarżać platformę o manipulacje przy użyciu AI, a także potencjalnie sprowokować pozwy sądowe.

On wyraźnie zaraz zapłacze. Ale walczy – ocenił dr Ad Vingerhoets, ekspert od emocji i płaczu, analizując zdjęcia Ronaldo. Według niego, nawet jeśli nie widać łez, można w tym przypadku mówić o płaczu i walce z emocjami. 

Ron Yurko, adiunkt w Katedrze Statystyki i Nauki o Danych na Carnegie Mellon University oraz dyrektor Carnegie Mellon Sports Analytics Center, zwraca uwagę na inną kwestię. Jego zdaniem brak publikacji dowodów przez Polymarket to przejaw „Dzikiego Zachodu” w regulacjach dotyczących rynków predykcyjnych. 

To naprawdę szokujące (…) – stwierdził badacz i dodał, że reakcja firmy świadczy o tym, jak mało przejrzysta jest działalność tzw. rynków predykcyjnych. Dlatego przeciętny użytkownik powinien podchodzić do nich z dużą ostrożnością – tłumaczył.

Zakłady o łzy Ronaldo to tylko jeden z przykładów, jak rynki predykcyjne zmieniają świat hazardu i finansów. Na Polymarket można obstawiać nie tylko wydarzenia sportowe, ale też polityczne czy społeczne, jak ogłoszenie istnienia obcych czy powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Im większe pieniądze, tym większe emocje i kontrowersje – a każda niejednoznaczność może kosztować miliony.

Źródło: CNN


Źródło: RMF24
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: