​Ceny żywności w Polsce należą do najniższych w Europie - mówił szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski podczas czwartkowej konferencji w resorcie "Czy dobra żywność jest droga?", która była reakcją na zarzuty opozycji, że ceny żywności rosną.

​Ceny żywności w Polsce należą do najniższych w Europie - mówił szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski podczas czwartkowej konferencji w resorcie "Czy dobra żywność jest droga?", która była reakcją na zarzuty opozycji, że ceny żywności rosną.
zdjęcie ilustracyjne /Pixabay

Szef MRiRW podkreślał, że inflacja cen żywności jest zjawiskiem występującym prawie co roku, na zmianę cen ma wpływ wiele różnych czynników, a Polska wciąż ma bardzo tanią żywność w porównaniu do innych krajów europejskich. Tańszą żywność niż w Polsce mają tylko dwa kraje: Północna Macedonia i Rumunia - wskazał.

Minister rolnictwa mówił też o tegorocznych cenach produktów rolnych.

Nie należy spodziewać się jakichś istotnych wzrostów cen zbóż, które mogłyby się przełożyć na ceny produktów pochodzenia zbożowego - zapowiedział, wyjaśniając, iż wynika to m.in. ze wzrostu zbiorów w porównaniu z zeszłym rokiem. Z kolei na rynku ziemniaków - jak mówił - susza może mocno wpłynąć na ich podaż, ale ceny w hurcie powinny systematycznie spadać: do 1.20 zł w październiku i ok. 1.10 zł po zakończeniu zbiorów. Jeśli chodzi o ceny rzepaku, to "pomimo trudnego roku" - szacował - zbiory będą większe o ok. 4 proc., więc nie spodziewa się "istotnych ruchów cenowych w tym zakresie".

"Nie ma żadnych powodów, żeby oczekiwać wzrostu cen"

Ardanowski mówił też o cenach tuczników wieprzowych. Jego zdaniem, po dramatycznym załamaniu cen z początku roku, nastąpił ich wzrost. Zapotrzebowanie na wieprzowinę bardzo rośnie - podkreślił, m.in. z powodu afrykańskiego pomoru świń. Nie należy spodziewać się, aby w najbliższych miesiącach pojawiła się jakaś odwrotna tendencja - zaznaczył. Jak dodał, nie ma natomiast "żadnych realnych zagrożeń, żeby ceny wołowiny kulinarnej w Polsce istotnie wzrosły".

Jeśli chodzi o mleko, to w zeszłym roku jego ceny spadły, ale w tym roku wzrosły, m.in. ze względu na problemy paszowe wynikające z suszy. Poinformował, iż w związku z tym wszystkie kraje członkowskie uzyskały zgodę z KE, by wykorzystywać na paszę również użytki proekologiczne, które normalnie powinny zostać zaorane. Zbliżymy się we wzroście cen mleka do roku 2017, czyli do tego sprzed klęski. I nie ma żadnych powodów, żeby oczekiwać wzrostu cen, a nawet w przypadku masła mamy ponad 8 proc. spadek cen - zapowiedział.

Według ministra, prawdopodobne są natomiast zwyżki cen owoców. Jabłka w Polsce są droższe w porównaniu do roku poprzedniego - mówił.

Szef resortu rolnictwa opisywał także działania podejmowane przez ministerstwo w celu obniżenia cen żywności dla konsumentów, takie jak np. sprzedaż bezpośrednia przez rolników. Wskazał, że już 15 tys. gospodarstw korzysta z tej możliwości.

Opracowała: Barbara Stanuch